Kolejne artykuły, które nie pasowały na bircha, ale chciałam je zachować:
Pamiętacie wielkie halo wokół Harry’ego Pottera? Że niby uczy magii i jest antychrześcijański? No więc ktoś tam wpadł na super pomysł: skoro ONI mogą propagować swoje wartości w książkach dla dzieci, to MY zrobimy to samo. (Pomińmy litościwie fakt, że jeśli jakieś wartości były propagowane w Harrym Potterze, to raczej były one chrześcijańskie: jedyne święta obchodzone w serii były świętami chrześcijańskimi, a sam Harry wyznaje wartości doskonale zgodne z tym, czego oczekuje się od chrześcijańskich dzieci). No i mamy „Alcatraz versus Evil Librarians”. Główny bohater jest zrzyną z Harry’ego. Tytułowi Źli Bibliotekarze to ci, którzy rządzą światem oszukując ludzi (częścią oszustwa jest udawanie że ewolucja miała miejsce) i chcieliby, żeby ludzie czytali książki „ważne, pełne znaczenia i budzące przemyślenia”, co według głównego bohatera oznacza po prostu: nudne. Aha, i walczy z nimi zakon Crystinów…
(To był kiedyś artykuł na stronie „Na korze brzozowej spisane”. Przeniosłam go tutaj, bo nie pasuje do nieco zmienionej koncepcji bircha).
Przeczytałeś książkę, artykuł czy stronę i poczułeś, że to jest to, albo że to może być to. Chcesz się zająć Wicca. Chcesz zostać Wiccaninem… ale jak? Tylu ludzi zadaje sobie (i mnie, w emailach) to pytanie, że postanowiłam na ten temat napisać artykuł. Być może pomoże ci on na twojej drodze. (Uwaga: wszystkie te podpunkty są istotne!)
(To był kiedyś artykuł na stronie „Na korze brzozowej spisane”. Przeniosłam go tutaj, bo nie pasuje do nieco zmienionej koncepcji bircha).
Spotykam oraz (o wiele częściej) otrzymuję maile od osób, które rozważają zmianę religii na Wicca bądź oświadczają, że niedawno to zrobiły. Chciałabym więc podzielić się paroma przemyśleniami odnośnie takiej zmiany. Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże w podjęciu tego trudnego wyboru – na tak albo na nie – oraz wyjaśni, z jakimi problemami mogą spotkać się „świeży” Wiccanie i pozwoli osobom niezainteresowanym tą wiarą zrozumieć pozycję i uczucia nowicjuszy.
(To był kiedyś artykuł na stronie „Na korze brzozowej spisane”. Przeniosłam go tutaj, bo nie pasuje do nieco zmienionej koncepcji bircha).
Wybór ścieżki nie jest kwestią wyboru między wbiciem się na siłę w sztywny, nieprzystający (lub częściowo nieprzystający) do nas „wzorzec” czy też „normę” (= dopasowaniem siebie do ścieżki, ślepym podążaniem za tym, co inni nam nakażą robić), a stworzeniem własnego, całkowicie do siebie pasującego „wzorca”.
Vagla pisze o wzmożonej kontroli informacji na granicach USA. W skrócie, chodzi o to że celnicy przeglądają dyski laptopów i (chyba?) kopiują z nich różne dane. Jeśli przypadkiem masz tam coś zaszyfrowanego, to albo dasz im hasło, albo konfiskują ci laptop. Aha, i wypytują o twoją religię i poglądy polityczne i to też zapisują. Nie wiadomo gdzie te dane idą! W połączeniu z nowymi przepisami w Wielkiej Brytanii zobowiązującymi do przekazania policji haseł do zaszyfrowanych danych, gdyby im się akurat zachciało je sprawdzić, powoduje to, że bardzo zaczynam mieć ochotę te dane zacząć szyfrować. I pocztę. I wszystko w ogóle.
- pierwiosnki
- bratki
- stokrotki
- niezapominajki
- żonkile
- werbena
- mlecz
- kolcolist (gorse)
- wrzos
- astry
- nagietek
- krokusy
- rozmaryn
- irysy (w pąku)
- lilie (w pąku)
- kamelie
- pomniejsze krzaczki wyglądające jak rododendrony
- i inne niezidentyfikowane kwiaty, zarówno łąkowe jak i ogrodowe
Rzecznik Praw Obywatelskich już od roku intensywnie pracuje nad zaskarżeniem do Trybunału Konstytucyjnego ustawy antyaborcyjnej. Nie podoba mu się fragment o tym, że zagrożenie zdrowia matki może być legalnym powodem do dokonania aborcji. Więcej tutaj. Ja was bardzo proszę, drogie Polki, idźcie za moim przykładem i uciekajcie gdzie pieprz rośnie, ratując swoje zdrowie i życie. Może wtedy ci idioci pójdą po rozum do głowy. A może nie.
Znalazłam Rob’s SketchBlog, blog z wyjątkowo chorymi rysunkami. Dobrym przykładem jest tapeta ze świętami w krainie prezentów (wersja widescreen, bo takiej używam, ale jest u niego też i zwykła).
Nie wiem, jak to wygląda z przepisami w innych województwach, ale w Rzeszowie nie wolno jeździć na droższym bilecie, jeśli przysługuje ci ulgowy. Niespodzianka. Ludzie w miastach, które mają podobny obyczaj, a sprzedają różnorakie odmiany biletów ulgowych, czasowych itp, z które nie zawsze znajdują się w kioskach, muszą mieć przekichane.

Najnowsze komentarze