W Krakowie właśnie uruchomiono nową biologiczną oczyszczalnię ścieków, która, jak donosi Gazeta Krakowska, ma zlikwidować 97% zanieczyszczeń trafiających wcześniej do Wisły. Woda z niej pochodząca ma mieć drugą klasę czystości. Ciekawe, czy będzie można się do nich wybrać na wycieczkę edukacyjną?
Przeglądasz archiwum kategorii 'Wiedźmolog – archiwum'.
Właśnie boleśnie zderzyłam się z rzeczywistością. Jadąc autobusem zobaczyłam reklamę internetu przez telewizję kablową: dziewczyna siedzi przy komputerze i przytula monitor, nad jej głową unoszą się serduszka. Podpis: „Do zakochania jeden klik”. Bardzo mnie to podniosło na duchu. Nareszcie do świadomości społecznej dotarło, że kobieta też może kochać komputery (09.12.2007 – tu był link do badań onetu odnośnie kobiet-graczy, ale już nie działa) i nie być babą-dziwo!
I wtedy rzeczywistość nadleciała z głośnym gwizdem i pierdolnęła mnie przez łeb. Postanowiłam bowiem podzielić się swoim zachwytem z Enenną. A ona uświadomiła mnie, że reklama ta pokazywała dziewczynę, która znalazła sobie faceta przez serwis randkowy. Łup.
[Update: ale może jednak jest jakaś nadzieja. Widziałam te inne reklamy. Przy komputerze siedzi dziewczyna, a przy telefonie chłopak. Gdyby się w 100% kierowali stereotypami, to powinno być na odwrót.]
Komentarze archiwalne
Argh!
A jak Ci się podoba fakt, że Liskov Substition Principle [dla niedoorientowanych: jedna z nadrzędnych zasad współczesnego projektowania w C++] jest najczęściej tłumaczone na polski jako Zasada Zastępowalności/Podstawialności Liskova i jakoś mało komu chce się sprawdzić, kim jest Barbara Liskov?
– Nathell (11 październik 2006)
Wyjaśnienie tutaj: One thing we do know is women talk more than piles of rocks (wpis z blogu Pandagon). Należy koniecznie przeczytać także komentarze. Dodam tutaj później linki do postów polemicznych (w stosunku potrzeby istnienia kowenów dianicznych) i stron polskich na tematy podobne co powyższy wpis, dla osób nieangielskojęzycznych.
Złe wieści są takie, że Bush, zgodnie z tym, co wczoraj dał do zrozumienia, zamierza dalej wykorzystywać CIA do tajnego więżenia i znęcania się nad pewnymi ludźmi podejrzanymi o terroryzm. Zamierza tego dokonać przez wydanie własnej interpretacji Konwencji Genewskich w rozkazie? (executive order) i polegając na spornych opiniach Departamentu Sprawiedliwości które autoryzują praktyki takie jak narażanie więźniów na hypotermię i przedłużone pozbawianie snu. Zgodnie z kompromisem wczoraj wypracowanym, Kongres uzna, że jest on upoważniony do podjęcia takich kroków i uniemożliwienia więźniom odwoływania się do sądów Stanów Zjednoczonych. Dzięki ustawie pracownicy CIA byliby również zabezpieczeni przed ściganiem na drodze prawnej za większość nadużyć z wyjątkiem tych najbardziej poważnych, chroniłaby ona też tych, którzy w przeszłości naruszyli amerykańskie prawo przeciwko zbrodniom wojennym.
(Jest to moje tłumaczenie fragmentu z artykułu w Washington Post, The Abuse Can Continue, link i cytat znaleziony w blogu Echidne of the Snakes)
Takiego prezydenta wybrali sobie sami Amerykanie (choć część twierdzi, że wybory zostały sfałszowane i wcale bym się nie dziwiła).
Nom. To jest demokracja. Zakłada ona, że ludzie wiedzą co dla nich dobre. Źle zakłada.
— Lomel
Ostatnio udało mi się zakupić „Tao fizyki” Fritjofa Capry i bach, od razu na początku taki cytat:
Jeśli chodzi o zawartość książki, czytelnik może odczuwać brak równowagi pomiędzy prezentacją myśli naukowej i mistycznej. W trakcie czytania rozumienie fizyki powinno być coraz większe, ale może nie nastąpić odpowidający mu wzrost w rozumieniu wschodniego mistycyzmu. Wydaje się to nieuniknione, gdyż mistycyzm jest przede wszystkim doświadczeniem, którego z książek nie można się nauczyć. Głębsze zrozumienie którejś z mistycznych tradycji może nastąpić dopiero po aktywnym zaangażowaniu się w nią. Wszystko, na co mogę liczyć, to spowodowanie uczucia, że takie zaangażowanie byłoby bardzo korzystne.
— Fritjof Capra, we wstępie do 'Tao fizyki'
Stylowy, studencki obiad w Zakopanem (porcja na dwie osoby)
- Obejść Krupówki w poszukiwaniu jedzenia regionalnego
- Zorientować się, że choć cała ulica zapchana jest kebabami, gyrosami i knajpami wszelkich możliwych narodowości, to restauracja z jedzeniem regionalnym jest tylko jedna i to droga jak cholera
- Znaleźć stragan, na którym smażą pstrągi w soli. Zmartwić się hałaśliwym otoczeniem, ryczącą muzyką i wrzeszczącymi dziećmi.
- Zakupić jednego, dużego pstrąga. Poprosić panią o zapakowanie na wynos, razem z talerzykami, chlebkiem i sztućcami.
- Udać się do pobliskiego parku i zeżreć rybę w błogim spokoju siedząc na ławeczce.
Chińska zupa o egzotycznej nazwie „Nic”
- Wyjechać na wycieczkę
- Ostatniego dnia poczuć głód w połączeniu z lenistwem wystarczającym, żeby się nie chciało iść do odległego sklepu
- Zalać chińską zupkę wrzątkiem. W trakcie mięknięcia marakonu pokroić wszystko co pozostało jadalnego, ciepnąć do zupki.
- Spożywać.
Porcja zupy na dwie osoby wymaga następujących składników: 1 zupka chińska, 10 dkg czegoś w rodzaju szynki, 1 jajko (na twardo), kilka kromek chleba z serem (do pogryzania w trakcie wyżerania).
Pizza po studencku
- Zrobić sałatkę warzywną
- Po dwóch dniach zorientować się, że zostało masę resztek warzywnych i że jeśli się ich nie zużyje, to zostaną zużyte przez inne, nazwijmy to dyplomatycznie, organizmy
- Zauważyć, że ma się dużą bryłę niezbyt smacznego sera marki no-name, kupionego w myśl zasady „tanie sery są dobre, bo są dobre i tanie”
- Wpaść na szczęśliwy pomysł zrobienia pizzy
- Zorientować się, że dzięki inteligencji rodziców, którzy podarowali ci książkę kucharską pt. „Kuchnia polska„, jedyny przepis na ciasto do pizzy w domu znajduje się w „Moja pierwsza książka – w kuchni”
- Odczekać. Zgłodnieć. Zdesperować się. Zaryzykować.Zrobić ciasto na pizzę według przepisu.
- Zauważyć, że ciasto ma dziwną konsystencję. Dojść do wniosku, że ciasto nie powinno być sypkie i że to pewnie z proporcjami w książce jest coś nie tak. Zafrasować się.
- Zaburczeć brzuchem, machnąć ręką i naprawić proporcje na oko. W razie gdyby zabrakło składników, użyć czegoś, co jest pod ręką i chociaż odrobinę przypomina potrzebny produkt.
- Naprawić istotne braki sprzętowe za pomocą broni improwizowanej. Butelka po winie owinięta w folię do jedzenia idealnie zastępuję wałek, a metalowa tacka – stolnicę. Że co, że spody pizzy będą takie owalne? Zaburczeć brzuchem głośniej i dojść do wniosku, że a komu to przeszkadza.
- Ciepnąć ser, pastę pomidorową, resztki warzywne i resztki parówczane na pizzę. Wstawić do piekarnika, upiec. Zjeść pół pizzy, z drugiego pół zeskrobać i zjeść ser z warzywami, stanowczo rezygnując z ciasta.
- Przysiąc sobie nigdy więcej nie robić pizzy na kruchym cieście.
Za odważną współpracę w eksperymentach kulinarnych podziękowania i kwiaty na grób Nieznanego Spożywcy należą się Nathellowi (pierwsze dwa przepisy) i Żakowi (przepis ostatni).
Przyznam, że nie do końca rozumiem ten news na temat antyaborcyjnej poprawki do konstytucji (08.12.2007 – strona już nie istnieje). Na początku piszą że poprawkę wycofali, pod koniec dowiadujemy się, że „projekt trafi pod obrady Sejmu po upływie 30 dni”. Ciekawi mnie też, czy rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny orzekł, że życie zaczyna się w momencie poczęcia. Ponoć zrobił to w tym orzeczeniu. Jak się przez nie przegryzę w całości, to zapiszę.
Komentarze archiwalne
Jeśli życie zaczyna się w momencie poczęcia, to dlaczego po poronieniu traktuje się kobiety i ich niedonoszone dzieci w taki sposób, w jaki się traktuje? Dlaczego odmawia się pogrzebu? Czytałam niedawno reportaż na ten temat w „Polityce” – wstrząsające. Dlaczego nie sporządza się po samoistnym poronieniu aktu zgonu? Gdzie tu konsekwencja, pytam się.
– Morven (13 wrzesień 2006)
Konsekwencja jest, bo tak naprawdę wcale nie chodzi o życie zaczęte w momencie poczęcia – to tylko wygodny pretekst. O, proszę: wpis „Jailing Pregnant Women For Child Abuse” z bloga Feministe. (Skrót dla nieangielskojęzycznych – chodzi o wsadzanie do więzienia kobiet w ciąży „aby zapobiec udzkodzeniu przez nie płodu” i o tym, w jak skandaliczny sposób są traktowane, łącznie z historią o tym jak jednej, zamkniętej specjalnie w celu „ochrony płodu”, podczas porodu odmówiono pomocy medycznej a rodziła samotnie w brudnej celi).
– _3Jane (22 wrzesień 2006)
W Krakowie otwarto ścieżkę edukacyjną na wysypisku śmieci. Tematem ścieżki jest recykling; ma ona na celu zachęcać do segregowania śmieci.
…i ich internetowej Szkoły Czarownic, wyjaśnia seria artykułów pt. „Why Not WitchSchool? A Student’s Perspective” („Dlaczego nie WitchSchool? Z perspektywy ucznia”). Artykuł jest w trzech częściach – tutaj część druga i część trzecia. Autor wyjaśnia też dlaczego napisał te artykuły (08.12.2007 – link nie działa). Dorzucę jeszcze coś, co znalazłam w komentarzach do tych artykułów: Ready or not: The way of the Wiccan (artykuł z gazety).
Słońce jeszcze nie wzeszło. Morze zlewało się z niebem, tyle że morze było lekko pofałdowane, jak zmarszczona tkanina. Stopniowo, kiedy niebo rozjaśniało się, ciemna linia położyła się na horyzoncie, oddzielajac morze od nieba, a szarą tkaninę pocięły grube kreski, poruszające się jedna za drugą pod powierzchnią, następujące po sobie, ścigające się bez końca.
Kiedy zbliżały się do brzegu, każda pręga wznosiła się i nabrzmiewała, przełamywała się i rozciągała na piasku cienką mgiełkę białej wody. Fala zatrzymywała się, po czym ruszała znowu, wzdychając jak śpiący, którego oddech przychodzi i odchodzi nieświadomie. Ciemna pręga na horyzoncie stopniowo pojaśniała, jakby osad w starej butelce wina opadł, ukazując zieleń szkła. Niebo za nią także się rozjaśniło, jakby opadł z niego biały osad albo jakby ramię kobiety leżącej za horyzontem uniosło lampę i wąskie paski żółci, zieleni i bieli rozpostarły się na niebie jak pióra wachlarza. Po chwili uniosła lampę wyżej i powietrze zdało się stawać włókniste i odrywać od zielonej powierzchni migoczącymi włóknami, płonącymi czerwono i żółto jak zasnuty dymem ogień huczący w ognisku. Stopniowo włókna płonącego ogniska stopiły się w jeden obłok, jeden żar, który uniósł na sobie ciężar wełnistoszarego nieba i przemienił je w milion drobin łagodnego błękitu. Powierzchnia morza powoli stała się przezroczysta i rozpościerała się falując i lśniąc, aż wreszcie ciemne pręgi niemal zatarły się. Powoli ramię trzymające lampę uniosło ją wyżej i jeszcze wyżej, aż wreszcie ukazał się rozległy blask. Na linii horyzontu płonął łuk ognia i morze wokół niego jaskrawiło się złoto.

Najnowsze komentarze