Wszystkich wiernych czytelników (i nowych gości) zapewniam, że blog nie został porzucony. Pracuję po prostu na pełen etat i jednocześnie chodzę na dwa kursy. W związku z tym niewiele czasu zostało mi na inne czynności życiowe, nie mówiąc już o luksusach w rodzaju pisania bloga. Dla relaksu chodzę na spacery z aparatem i podglądam okoliczną naturę. Rezultaty tychże wycieczek postanowiłam ku uciesze zaniedbanych czytelników opublikować – i stąd nowy (foto)blog: Observe, na którego chwilowo przenoszę działalność. Zapraszam!
Przeglądasz archiwum kategorii 'Inne'.
Stali bywalcy bloga mogą z niepokojem zauważyć, że znikła opcja komentowania-bez-zalogowania. Niestety uparł się na mnie jakiś spam-bot, a ja nie mam czasu skonfigurować wtyczki kasującej spam. Komentarze powinny wrócić w weekend.
Uprzejmie informuję, że nowa strona dalej „się pisze”, a na bloga nie wstawiam nic z tego przykrego powodu, że mam problemy z siecią. Okazuje się, że Wielka Brytania też ma „swoje TPSa”. Nie zwlekając więc wstawiam drugą zajawkę, zanim mi się łącze znowu skopie.
Druga zajawka strony „Którędy na sabat?”
Powolutku skrobię sobie nową stronę, a Żaku, jak widać, bawi się oprogramowaniem do efektów specjalnych:
Zajawka strony „Którędy na sabat?”
You see the full moon float,
you watch the red sun rise
We take these things for granted,
but somewhere someone’s dying
– Iron Maiden, „Childhood’s End”
Lubię orki. Nawet bardzo. Jednego wieczora coś mnie naszło i postanowiłam zrobić przegląd fajnych obrazków z orkami na serwisie deviantart:
- Ork w stylu filmu „Władca Pierścieni”. Pełen mrok!
- Ork tak jakby z Warcrafta, ale realistyczny. Bardzo mi się podoba wykonanie.
- Szkic konceptu orka, jakiś taki pysk koślawy.
- Ork z klasycznego RPG – nic dodać, nic ująć.
- Chaos blademaster z Warcrafta 3 – mniam.
- Ork żabiasty – koncept ciekawy, chociaż na widok mordy mam ochotę schować się i płakać.
- Zasadzka, czyli więcej koślawych orków w scenie jak ze starej okładki AD&D
- Ork – wojownik z World of Warcraft – tak, poznaję po zbroi. Krzywy trochę rysunek, ale widać sentyment mnie wziął.
- Ork i jego psy gończe – oryginalna (i z dreszczykiem!) koncepcja orka, tudzież świetne wykonanie.
- Przebranie orka na LARPie – bardzo pomysłowe!
- Ork w klimacie Władcy Pierścieni – brr!
- Nieśmiały, wyszczerzony, paskudny ork
- Gniew Thralla – skopiowana scenka z Warcrafta 3. Thrall wygląda tak, że pożal się Bogini, a młotek to chyba jakiemuś paladynowi zakosił po drodze. Ale musiał tu być. Thralla bym do galerii nie włożyła? Despekt!
- Warcraftopodobny ork – przerysowany, przerośnięty, wredny, no po prostu mniam.
- Nie wiem czemu przedstawienie tego orka przypomina mi Predatora
- Ork na dziku – wygląda raczej jak jakiś Wee Folk czy inny gnom
Orki mniej lub bardziej SD
- Szkic wojownika
- Orcza wojowniczka jak z japońskiego RPG
- Tu się ktoś zainspirował Warcraftem ale prze-PRZErysował.
- Mały ork – to ponoć ilustracja do książki. Trojan chce!
- Ork jak z przyszłościowego Warhammera tylko w bardzo specyficznym kartunkowo-wektorowym stylu. Warto.
A tutaj deser i najlepsza część galerii: orczyce Ursuli Vernon, które zasługują na własną kategorię. Styl wykonania: Art Nouveau. Warto przeczytać również historyjki w podpisach.
Ponieważ wtyczka generująca „Mamrotki” (spis linków z krótkimi komentarzami) przestała mi działać – bogowie tylko wiedzą czemu, pewnie nie podoba jej się nowa wersja Wordpressa – a mnie nie chce się jej naprawiać, włączyłam w Tarskim opcję „dopisków”. Od dzisiaj krótkie linki z komentarzami będą stanowić całość z resztą bloga. Pierwszy taki dopisek można zobaczyć pod tym wpisem.
Ponadto uruchomiłam komentarze dla wszystkich – trzeba tylko podać swoje imię i email (niepublikowany na stronie); można też, opcjonalnie, pochwalić się swoją WWW. Lojalnie uprzedzam, że wpisy zupełnie mi nieznanych ludzi w stylu „FaJnY BlOgAsEk, PrzEczYtAj mujj”, spam, trollowanie i flame’y, a także wszystko inne co mi nie przypadnie do gustu, będą kasowane bez litości i bez usprawiedliwień. To jest mój ogródek (ok, mój oraz krewnych i znajomych królika, znaczy, trojana) i będę utrzymywać w nim taki klimat, jaki mi odpowiada.
Jak widać, zrobiłam blogowi hare kriszna, harakiri czy jak to się tam jeszcze nazywa. Stary wygląd i silnik mnie wkurzył, przestawianie się na nowy (i polonizacja theme’a, tfu, motywu graficznego oczywiście) chwilę potrwało.
Z innych nowości – właśnie jestem świeżo po większej przeprowadzce i do tej pory nie miałam na przemian: czasu na nic, sieci, a potem znowu czasu, co objawiło się głuchą ciszą i brakiem wpisów, choć tematów multum (a niektóre wpisy-sprawozdania od dawna obiecane wiszą w pustce elektronicznej).
Na szczęście właśnie rozpoczęła się przerwa świąteczna, w związku z czym ogłaszam powrót smoka. W planach na najbliższy czas: nadrobienie zaległych relacji z podróży, reaktywacja Troiana Mystica (Piesbercie, sik! sensacja! fajerwerki! burmistrz ze wstęgą i wielkimi nożycami!) oraz powolne dodawanie kolejnych podstron do „Na korze brzozowej…”
Piątego lipca 2007 roku na guza mózgu umarła moja szczurzyca, Klucha.
Była ładnie upasiona i wygimnastykowana. W młodości wyróżniała się precyzyjnym wyskakiwaniem z dna wanny na jej brzeg, a w wieku dojrzałym uprawiała akrobacje na ścianach i suficie klatki. Potrafiła w paru skokach przebiec całe łóżko, w szczególności kiedy uciekała z czymś, co ukradła mi z talerza.
That was a good szczur.

- Pierwszy niuch
- Szczur się układa, następnie zajada
- Wielki skok na ciasteczko: uprowadzenie, umykanie, umieszczanie.
- Z serii naturalne militaria: magazynek szczurów

Najnowsze komentarze