Kuchnia trojańska – kapuśniak. Porcja na 4 osoby.
Przeglądasz archiwum kategorii 'Scullynaria – the food is out there'.
Kuchnia trojańska – omlet biszkoptowy. Porcja na 1 osobę.
Kuchnia włoska – łosoś ze szpinakiem w śmietanie. Porcja dla 2 – 3 osób.
Kuchnia japońska – łosoś w ryżu. Proporcje na porcję dla 4 osób.
Kuchnia japońska – jak ugotować ryż tak, by nadawał się jako podstawa do japońskich potraw.
Stylowy, studencki obiad w Zakopanem (porcja na dwie osoby)
- Obejść Krupówki w poszukiwaniu jedzenia regionalnego
- Zorientować się, że choć cała ulica zapchana jest kebabami, gyrosami i knajpami wszelkich możliwych narodowości, to restauracja z jedzeniem regionalnym jest tylko jedna i to droga jak cholera
- Znaleźć stragan, na którym smażą pstrągi w soli. Zmartwić się hałaśliwym otoczeniem, ryczącą muzyką i wrzeszczącymi dziećmi.
- Zakupić jednego, dużego pstrąga. Poprosić panią o zapakowanie na wynos, razem z talerzykami, chlebkiem i sztućcami.
- Udać się do pobliskiego parku i zeżreć rybę w błogim spokoju siedząc na ławeczce.
Chińska zupa o egzotycznej nazwie „Nic”
- Wyjechać na wycieczkę
- Ostatniego dnia poczuć głód w połączeniu z lenistwem wystarczającym, żeby się nie chciało iść do odległego sklepu
- Zalać chińską zupkę wrzątkiem. W trakcie mięknięcia marakonu pokroić wszystko co pozostało jadalnego, ciepnąć do zupki.
- Spożywać.
Porcja zupy na dwie osoby wymaga następujących składników: 1 zupka chińska, 10 dkg czegoś w rodzaju szynki, 1 jajko (na twardo), kilka kromek chleba z serem (do pogryzania w trakcie wyżerania).
Pizza po studencku
- Zrobić sałatkę warzywną
- Po dwóch dniach zorientować się, że zostało masę resztek warzywnych i że jeśli się ich nie zużyje, to zostaną zużyte przez inne, nazwijmy to dyplomatycznie, organizmy
- Zauważyć, że ma się dużą bryłę niezbyt smacznego sera marki no-name, kupionego w myśl zasady „tanie sery są dobre, bo są dobre i tanie”
- Wpaść na szczęśliwy pomysł zrobienia pizzy
- Zorientować się, że dzięki inteligencji rodziców, którzy podarowali ci książkę kucharską pt. „Kuchnia polska„, jedyny przepis na ciasto do pizzy w domu znajduje się w „Moja pierwsza książka – w kuchni”
- Odczekać. Zgłodnieć. Zdesperować się. Zaryzykować.Zrobić ciasto na pizzę według przepisu.
- Zauważyć, że ciasto ma dziwną konsystencję. Dojść do wniosku, że ciasto nie powinno być sypkie i że to pewnie z proporcjami w książce jest coś nie tak. Zafrasować się.
- Zaburczeć brzuchem, machnąć ręką i naprawić proporcje na oko. W razie gdyby zabrakło składników, użyć czegoś, co jest pod ręką i chociaż odrobinę przypomina potrzebny produkt.
- Naprawić istotne braki sprzętowe za pomocą broni improwizowanej. Butelka po winie owinięta w folię do jedzenia idealnie zastępuję wałek, a metalowa tacka – stolnicę. Że co, że spody pizzy będą takie owalne? Zaburczeć brzuchem głośniej i dojść do wniosku, że a komu to przeszkadza.
- Ciepnąć ser, pastę pomidorową, resztki warzywne i resztki parówczane na pizzę. Wstawić do piekarnika, upiec. Zjeść pół pizzy, z drugiego pół zeskrobać i zjeść ser z warzywami, stanowczo rezygnując z ciasta.
- Przysiąc sobie nigdy więcej nie robić pizzy na kruchym cieście.
Za odważną współpracę w eksperymentach kulinarnych podziękowania i kwiaty na grób Nieznanego Spożywcy należą się Nathellowi (pierwsze dwa przepisy) i Żakowi (przepis ostatni).
Dziś na obiad były kopytka. To jedna z niewielu potraw, które potrafię przyrządzić – inne nadają się głównie na trutkę na szczury. Po rozwałkowaniu kawałka ciasta zwykle poklepuję go nożem, tworząc ukośny, kratkowany wzorek i spłaszczając nieco wałek ciasta. Dlaczego? Właściwie nie wiem, mogłabym też spłaszczać to ciasto inaczej. Ale taką kratkę zawsze robiła moja babcia.
Kopytka to moja ulubiona potrawa z dzieciństwa (i dalej mi to zostało zresztą). Dobrze pamiętam ugniatanie zimnych ziemniaków i smażenie ugotowanych kopytek na patelni ze skwarkami. W kuchni była też stara stolnica, z której zeskrobywałam resztki ciasta po pierogach i ugniatałam z nich małe „chlebki”, piekąc je w żarze kaflowych pieców, oraz robione domowym sposobem kwaśne mleko, które w lecie ochładzało się przed wypiciem owijając słoik w mokrą szmatkę i wystawiając go na słońce, co dla małego dziecka zakrawało na cud.
Z tymi wszystkimi wspomnieniami wiąże się moja nieżyjąca już babcia. To ona robiła kopytka i pierogi, to dla niej nosiłam węgiel do pieców, to ona nauczyła mnie magicznego sposobu ze szmatką. Kiedy patrzę wstecz, uświadamiam sobie, że to ona pokazała mi, co naprawdę oznacza tradycja. Stała się nią dla mnie.
Tradycja to opowieści i doświadczenia żywych ludzi, którzy cię poprzedzali i z którymi jesteś w jakiś sposób uczuciowo związany, choćbyś nawet ich nie znał. To TWOI ludzie. Ci, co robią z poprzedników sztuczne autorytety albo papierowych bohaterów (jak na historii w naszych szkołach), powodują, że ludzie patrzą na swoją tradycję jak na głupie przesądy lub niepotrzebne ograniczenia. Tę niechęć powoduje brak zrozumienia i czucia, że tradycja to coś więcej, niż zestaw sposobów na zrobienie czegoś. Tradycja to poczucie, że jest się częścią rodziny (czy jakiejś innej grupy). Tego nie zdobywa się ani za pomocą certyfikatu, ani przez niewolnicze naśladowanie przepisów. Tym się po prostu JEST.
…czyli nie wszystko jest tym, za co się podaje. Dzisiaj podczas robienia chrustu mój ojciec zauważył, że obecnie cukier puder jest jakoś bardziej sypki, niż kiedyś. Zajrzałam do spisu składników. Wyglądał tak:
Cukier; składniki przeciwzbrylające: glukoza, dwutlenek krzemu.
Dla tych, którzy nie są mocni z chemii, dwutlenek krzemu to krzemionka (główny składnik piasku).
Komentarze archiwalne
Żywność w pełni naturalna! Bliski kontakt z żywiołem ziemi ;-)
– Abyss (30 styczeń 2005)
Składniki
- 20 dag pszenicy bez łusek
- 15 dag maku
- 5 dag orzechów
- 5 dag rodzynków
- 1/8 l śmietanki
- wanilia, cukier i miód
Przygotowanie
Pszenicę przebrać, opłukać, ugotować do miękkości (gotuje się 3 – 4 godziny),
odcedzić. Mak sparzyć wrzącą wodą i trzymać tak długo na ogniu pod przykryciem,
aż da się rozcierać w palcach. Odcedzić przez gęste sito, osączyć, zemleć. Dodać
orzechy, rodzynki, wanilię, cukier i miód do smaku oraz śmietankę, wymieszać z
pszenicą.
Źródło przepisu
„Kuchnia polska”, wydanie XXXII
Składniki
- 4 winne jabłka
- 5 bułeczek zwykłych lub maślanych (mogą też być kromki weki)
- półtorej szklanki mleka
- 2 jajka
- 4 łyżki cukru
- pół łyżeczki cynamonu
- 2 łyżki rodzynków
- łyżka cukru pudru
- masło i tarta bułka do formy
Przygotowanie
Żółtka rozmącamy z mlekiem, dodając 3 łyżki cukru oraz cynamon. Bułeczki krajemy w plastry i zalewamy tą mieszanką tak, żeby dobrze nasiąkły. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda i drobno krajemy. Do jabłek dodajemy rodzynki i łyżkę cukru; mieszamy. Ogniotrwałą miskę smarujemy masłem, wysypujemy tartą bułką i układamy warstwami: namoczone bułeczki, jabłka z rodzynkami – namoczone bułeczki – jabłka itd., aby na wierzchu była warstwa bułkowa. Całość wstawiamy na 15 minut do średnio nagrzanego piekarnika. W tym czasie ubijamy z białek sztywną pianę, dosypując cukier puder. Pianę umieszczamy na wierzchu leguminy i ponownie wstawiamy na 10 – 15 minut do piekarnika, aż piana zapiecze się na jasnozłoty kolor. Podajemy zaraz.
Źródło
„Owoce na każdą okazję”, Alicja i Paulina Fedak

Najnowsze komentarze