Dzieci w Tarocie Praźródeł odpowiadają paziom z talii klasycznych. Wydają się być archetypami postaci z dzieciństwa („to ten z naszej paczki, który zawsze…”), przedstawiają zatem ludzi dopiero wkraczających w daną dziedzinę, wykazujących predyspozycje do zajęcia się nią, ale jeszcze w niej niewyspecjalizowanych.
Przeglądasz archiwum kategorii 'Magia'.
Piątki Tarota Praźródeł pokazują kamień użyty w służbie każdego koloru.
W Tarocie Praźródeł na ósemkach wyobrażone są Duchy każdego koloru.
Tarot Praźródeł czyli Tarot of the Origins
tłumaczenie z niemieckiego Małej Białej Ulotki w wykonaniu 3Jane, babelfisza i paru słowników online
(Na sieci można też znaleźć skany tej talii).
Kiedyś chciałam się nauczyć wróżenia ze zwykłych kart i zrobiłam na ten temat research na sieci. To są najlepsze strony o kartomancji, jakie znalazłam:
(Oparte na tłumaczeniu z ulotki dołączonej do kart)
Najpierw pojawia się niebieski – kolor nocy, z którym związane są sny, trans, niematerialność, duchowość.
Potem idzie żółty – kolor dnia, czuwania, energii, materialności, działania-rzemiosła.
Ze zmieszania żółtego i niebieskiego powstaje zielony, kolor roślin, pokoju, harmonii, życia.
Kontrastowy i uzupełniający do zielonego jest czerwony, kolor zwierząt, polowania, konfliktu, śmierci.
A kiedy kończy się czerwień walki, wraca błękit nocy i cykl zaczyna się od nowa.
Po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że sieć się powtarza. Szczególnie strony i fora neopogańskie i mag(y)iczne. A dzisiaj uświadomiłam sobie, czemu. Otóż…
Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał,
Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł;
Na koniec, zmordowany, gdy sobie odpoczął,
Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny:
„Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny”.
Dzisiaj znalazłam na sieci następujący cytat z (podobno) Dion Fortune: Uczeń, który zamierza zostać eklektykiem zanim stał się ekspertem, nigdy nie będzie czymś więcej niż dyletantem.
Oczywiście, stosuje się to do technik magicznych, a nie światopoglądu. Drewna (czy innego tworzywa używanego przez rzemieślnika) nie obchodzi w co wierzysz, dopóki rzeźbisz je w odpowiedni sposób…
W celu uświadamiania szerszej publiczności o tym, dlaczego magia nie powinna być dostępna dla każdego, zacytuję pewną rozmowę z OccultForums.com, która mnie rozłożyła swoim komicznym zestawieniem:
Nowy na forum: w czarostwie jestem nowy i mam trudności z rzuceniem klątwy na moją byłą dziewczynę. Nie chcę jej zabić, tylko zmusić ją, żeby sobie uświadomiła, co mi zrobiła. Proszę, pomóżcie mi i podajcie jakieś zaklęcia.
Moderator: Spróbuj z nią porozmawiać.
Komentarze archiwalne
Pytanie: czy to magia jest powszechnie dostępna czy też uproszczona, fastfoodowa wiedza o niej pochodząca z pewnego rodzaju wydawnictw i stron internetowych?
I jeśli można ściągnąć muzykę, książkę itd z sieci a dowolny zestaw narzedzi kupić w sklepie to czy należy się dziwić, że podobne rozumowanie funkcjonuje w przypadku magii?
– Abyss (23 kwiecień 2005)
Tylko że za pomocą książki nie możesz przeprowadzić na innej osobie odpowiednika prania mózgu. Zauważ, że na przykład broni nie sprzedają ot, tak sobie.
A jaki rodzaj magii jest powszechnie dostępny? Przy pewnej dozie starania – większość. Oczywiście potem trzeba się jeszcze tego nauczyć, a większość takich „żebrających o zaklęcia” się na to nie zdobędzie. Ale jednak.
A ponadto, nawet zwykłą wizualizacją można osiągnąć niezłe efekty, jeśli włoży się w to wiele siły woli i zacięcia.
– 3Jane (28 kwiecień 2005)
Ponieważ powoli zaczęłam dochodzić do końca „Skutecznego systemu samoobrony psychicznej”, wybrałam się dzisiaj do księgarni i kupiłam „Samoobronę psychiczną” Dion Fortune. Przy okazji zobaczyłam na półce więcej klasyki: książki Annie Besant (teozofki – następczyni Heleny Blavatskiej) oraz Roberta Monroe (tego od projekcji astralnej).
Pierwsze wrażenia z książki Denning i Phillipsa? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się, że w książce poruszają nie tylko tematy dotyczące strony magicznej, ale również psychologicznej (radzą, jak zabezpieczyć się przed psychomanipulacją ze strony innych, w tym sprzedawców, biznesmenów i rodziny). Podkreślają również wagę regularnej praktyki. Z drugiej strony jednak części książki są wyraźnie przeznaczone dla chrześcijan i ludzi stosujących kabałę (jeden z obrzędów wymaga czytania psalmów i odwołuje się do Drzewa Życia), a pod względem etycznym jest ona momentami słaba. Więcej napiszę, jak skończę ją czytać.
Mam też pierwsze wrażenia z Dion Fortune. Po pierwsze, dramatyzuje. Po drugie, świat dzieli między Białych Magów Podążających (chrześcijańską) Ścieżką Prawej Ręki oraz Czarownice i Czarowników Podążających (satanistyczną) Ścieżką Lewej Ręki. Po trzecie, w kupie bredni (typu: podczas czarnych mszy tworzy się hostię z ludzkich odchodów, krwi miesięcznej i białej mąki), dramatyzowania i przypadków z życia codziennego (tj. opowieści typu „teściowa kobiety, którą znałam, okazała się podświadomie być czarownicą, co pozostało jej z poprzedniego życia, i przez to zniszczyła tą kobietę i jej męża”) znajdują się tam istotne spostrzeżenia i błyskotliwe uwagi.
Na ile książka Fortune będzie wartościowa pod względem psychicznej samoobrony, jeszcze nie wiem, ale jest to kolejna pozycja, którą należy czytać uważnie, z ołówkiem w ręku i notesem, w którym zapisuje się swoje uwagi i przemyślenia. Zupełnie tak, jak w przypadku Gardnera. Jak ktoś nie umie znajdować tego, o co chodzi, tylko oczekuje, że wszystko będzie miał podane pod nos, to stwierdzi, że to stek bredni i pseudonaukowych opowiastek. Zastanawiam się, czy to jakaś charakterystyczna cecha książek z tamtego okresu? Całkiem ciekawy sposób na ukrywanie informacji przed osobami, które nie są warte tego, żeby je posiadać. Jak nie umie myśleć – to się nie dowie…

Najnowsze komentarze