Komputerowe

Przeglądasz archiwum kategorii 'Komputerowe'.

Żółw

Gracie w World of Warcraft? A, gracie? No to się wam pochwalę ;)

Wczoraj padł mi w Zul’Gurub „Polymorph: Turtle”. Jak to podsumowała szefowa rajdu: „Rzadki drop z bossa którego prawie nikt nie robi, z instansa do którego prawie nikt nie chodzi.” Drugi mag był lekko załamany (rzucił biedak 5, a ja 9…)

Dzisiaj rano obserwowałam, jak Żaq je śniadanie przy komputerze. Przy tej okazji uświadomiłam sobie, jak informatycy robią zupki chińskie. Otóż…

- Wiesz, jak informatyk przyrządza zupkę chińską?
- Nalewa wrzątku do miski, wkłada klawiaturę i miesza…

A teraz o złych skutkach grania w 7th Sea.

Prowadzę ja otóż czasami 7th Sea, system w realiach mniej więcej XVIII wieku, dwójce graczy, Żaq i Kokos to są. Kokos poszedł pić z kolegami i coś chyba się z jednym z nich trochę popsztykał, bo wypalił takim oburzonym tekstem:
- Waćpan nadepnął mi na honor!
Odpowiedziało mu osłupiałe spojrzenie qmpla. Bohater zreflektowal się zatem:
- …a pierdolnąć ci?

No i jeszcze na deser scenka rodzajowa z sesji.

Trzeba najpierw wyjaśnić, że 7th Sea ma opinię gry w klimacie „płaszcza i szpady”, gdzie gra się bohaterami – choć można oczywiście robić także i poważne sesje, horrory i inne.

Scena byla mniej więcej taka: gracze natrafili na portrecik kobiety, pojawiała im sie w snach płacząca (duchy czy inne wciórności?), znaleźli jej zakrwawioną suknię.. innymi słowy nic tylko odnaleźć i ocalić. Nastepny ślad odnaleźli w domu dalekiego krewnego postaci Żaka (Vodaccianin w gościnie u Vodaccianina… ’nuff said) i zastanawiają się co z tym fantem zrobić.

Żaq do Kokosa:
- Nie… do cudzych tajemnic nie należy wtykać nosa, bezpieczniej będzie zostawić to w spokoju.
W tym momencie na stronie ja, jako MG, oburzonym szeptem:
- Żaq, jesteś bohaterem!
Na co Żaq odparł, wskazując bardzo ekspresyjnie na Kokosa:
- ON TEŻ!

Właśnie boleśnie zderzyłam się z rzeczywistością. Jadąc autobusem zobaczyłam reklamę internetu przez telewizję kablową: dziewczyna siedzi przy komputerze i przytula monitor, nad jej głową unoszą się serduszka. Podpis: „Do zakochania jeden klik”. Bardzo mnie to podniosło na duchu. Nareszcie do świadomości społecznej dotarło, że kobieta też może kochać komputery (09.12.2007 – tu był link do badań onetu odnośnie kobiet-graczy, ale już nie działa) i nie być babą-dziwo!

I wtedy rzeczywistość nadleciała z głośnym gwizdem i pierdolnęła mnie przez łeb. Postanowiłam bowiem podzielić się swoim zachwytem z Enenną. A ona uświadomiła mnie, że reklama ta pokazywała dziewczynę, która znalazła sobie faceta przez serwis randkowy. Łup.

[Update: ale może jednak jest jakaś nadzieja. Widziałam te inne reklamy. Przy komputerze siedzi dziewczyna, a przy telefonie chłopak. Gdyby się w 100% kierowali stereotypami, to powinno być na odwrót.]

Komentarze archiwalne

Argh!

A jak Ci się podoba fakt, że Liskov Substition Principle [dla niedoorientowanych: jedna z nadrzędnych zasad współczesnego projektowania w C++] jest najczęściej tłumaczone na polski jako Zasada Zastępowalności/Podstawialności Liskova i jakoś mało komu chce się sprawdzić, kim jest Barbara Liskov?

– Nathell (11 październik 2006)

Lunabar, mój ulubiony program, który m.in. wyświetla fazy księżyca w pasku zadań, zmienił status na freeware (za darmo).

Dziś będzie conieco o czytaniu książek, praktyce oraz bezpośrednim doświadczeniu. A wszystko ze strony o programowaniu ekstremalnym (www.xprogramming.com).

Jest to tak skuteczne, jak zastąpienie uścisków ukochanej osoby dokumentem drobiazgowo opisującym jej cechy i uczucia: lepsze to niż nic, ale w ostatecznym rozrachunku nie zadowala.

Richard P Gabriel powiedział: „Praca nas uczy”. Uczymy sie wykonując pracę, pracując w swojej dziedzinie, czy używamy słów, gliny czy kodu. Potrzebujemy ćwiczeń, czy będą to ćwiczenia na pianinie, Tai Chi czy praktykowanie programowania gry w kręgle wciąż od nowa. W naszej pracy większość naszych ćwiczeń to wykonywanie tej pracy, ponieważ kiedy ją zakończymy, mamy przed sobą inne zadania, na przykład kołysanie dzieci na kolanach albo ścinanie trawnika. (Oczywiście te rzeczy także mogą nas czegoś nauczyć). Lecz większość z tego, czego dowiadujemy się o naszej pracy, dowiadujemy się z wykonywania tej pracy.

Ma to pewne implikacje dla tych z nas, którzy mają nadzieję zmienić świat. Jednym z naszych zajęć jest częste publikowanie. Piszemy książki, artykuły i tworzymy strony internetowe. Wygłaszamy referaty. Wyrzucamy swój chleb na powierzchnię wód.

Lecz ludzi zmienia to, co robią, a nie to, co czytają. Ile książek o odchudzaniu przeczytałem? Czy jestem chudszy? Ile książek o zorganizowaniu się? Nie mogę ich nawet wszystkich znaleźć.[II]

(Na początku przez pomyłkę wstawiłam tekst z nieprzetłumaczonym zdaniem o wyrzucaniu chleba. Myślałam, że to jakiś idiom. Okazuje się, że jest to cytat z Biblii, początek jedenastego rozdziału księgi Koheleta, mówiący – według przypisów w Biblii Tysiąclecia online – że warto ryzykować dla powiększenia majątku).