Wczoraj pozachwycałam się nieco Tarotem Praźródeł, więc dziś wypada opowiedzieć o drugiej stronie medalu (i ponownie porównać, jak w tych samych kategoriach wypada Tarot of the Secret Forest). Trudno mianowicie nie dostrzec, że ta pierwsza talia jest seksistowska.
Przeglądasz archiwum kategorii 'Feminizm'.
Rzecznik Praw Obywatelskich już od roku intensywnie pracuje nad zaskarżeniem do Trybunału Konstytucyjnego ustawy antyaborcyjnej. Nie podoba mu się fragment o tym, że zagrożenie zdrowia matki może być legalnym powodem do dokonania aborcji. Więcej tutaj. Ja was bardzo proszę, drogie Polki, idźcie za moim przykładem i uciekajcie gdzie pieprz rośnie, ratując swoje zdrowie i życie. Może wtedy ci idioci pójdą po rozum do głowy. A może nie.
Wszystkim, którzy to święto traktują jako obyczaj komunistyczny przypomninamy, że zostało ono ustanowione dla upamiętnienia strajku 15 tysięcy kobiet, pracownic fabryki tekstylnej, które 8 marca 1908 roku w Nowym Jorku domagały się praw wyborczych i polepszenia warunków pracy.
Szkoda tylko, że jednym tchem równają najpierw dzień kobiet z walentynkami.
Na blogu gender też piszą na ten temat.
Dzisiaj z Onetu (09.12.2007 – Onet zlikwidował artykuł, ale kopia została zachowana między innymi na portalu Islam w Polsce) dowiedziałam się, że Europa powinna edukować swoich imamów. Pozwólcie, że przedstawię wam nieco przerobioną wersję tego tekstu… (Minister został ministrem X, bo nie chciałam sugerować wkładania mu słów w usta.)
Przewodniczące Unii Europejskiej Niemcy zaproponowały aby Unia edukowała polskich księży w celu poprawy integracji Polaków w Europie, dzięki której można uniknąć przyszłych konfliktów oraz rozwoju terroru ślepego nacjonalizmu wyznaniowego.
Minister X powiedział w Berlinie dziennikarzom, iż podczas przewodnictwa Niemiec wraz z Komisją Europejską będzie wspierał inicjatywy zachęcające do edukacji polskich duchownych katolickich, dzięki której mogą oni być pomocni w integracji polskiej społeczności w Unii, a nie przyczyniać się do jej izolacji.
X zaznaczył, że „Unia nie powinna być przy tym arogancka, lecz pomocna”, Podkreślił także zagrożenia płynące z izolacji polskiej społeczności, która prowadzi do jej separacji od społeczeństwa Europejskiego. „Rozumiemy, że Polska jest częścią naszej wspólnoty, ale jednocześnie musi ona zrozumieć i zaakceptować prawa i obowiązki z tego wynikające” – powiedział dziennikarzom X.
Podkreślił, że chodzi mu między innymi o równouprawnienie kobiet, które jest uniwersalnym prawem zapisanym w Karcie Narodów Zjednoczonych – a nie tylko europejskim wymysłem.
No i co, czyż nie ma tyle samo sensu co oryginalna wypowiedź?
W artykule pt. Antyaborcyjne propozycje LPR: z politycznego wyrachowania, wbrew zdrowemu rozsądkowi (09.12.2007 – zmieniłam link na nowy, prowadzący do RTFa przechowywanego na stronie Federy, bo Rzeczpospolita niestety wyczyściła archiwum) wypowiada swoje zdanie na ten temat Władysław Mącior, emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i wiceprzewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
to jest znamienne, proszę was, produkowali ten cyklon B, a teraz tabletki antykoncepcyjne produkują
– o żydowskich ginekologach z Niemiec mówi Rydzyk. Dodam, że chodziło o ginekologów przeprowadzających aborcję. A myślałam, że nikt nie przebije Piłki porównującego antykoncepcję do narkotyków…
Deborah Cameron, profesor języka i komunikacji Uniwersytetu Oksfordzkiego cytowana w artykule Do women really talk more? w „The Guardian” mowi, że:
Ludzie chcą wierzyć, że istnieją wyraźne różnice między mężczyznami a kobietami,” wyjaśnia, „spowodowane byciem kobietą lub mężczyzną. Nie chcą myśleć o podobieństwach, które przeważają nad różnicami. Inną rzeczą, o której nie chcą mówić – co jest dla mnie jako lingwistki rzeczą najciekawszą – to rozmiar zróżnicowania wewnątrz każdej grupy płciowej, który statystycznie jest równie duży lub większy od zróżnicowania występującego pomiędzy tymi grupami. Kobiety różnią się między sobą w równym stopniu, jak różnią się od mężczyzn, a w płci chodzi także i o te pierwsze różnice. Na to, jak się myśli o sobie jako o kobiecie, składa się nie tylko porównywanie siebie do znanych sobie mężczyzn, ale także myślenie o tych rodzajach kobiet do jakich się nie należy.
(Tłumaczenie moje. Nawiasem mówiąc, w powyższym cytacie słowo „płeć” wyrażone było za pomocą angielskiego „gender”, a zatem płeć konstruowana społecznie, a nie „sex”, czyli płeć biologiczna).
Pamiętacie, nad jaką zmianą konstytucji teraz głosują? Pamiętacie. W Nikaragui taki zakaz wprowadzono drugiego listopada. W tydzień po wprowadzeniu tego zakazu zmarła jego pierwsza ofiara. To była kobieta, której aborcja mogła uratować życie.
O innych skutkach, jakie może mieć sama dyskusja nad taką zmianą konstytucji, pisze profesor Wojciech Sadurski w artykule Piekło kobiet – reaktywacja (w poniższym cytacie podkreślenia moje):
Najgorszym rezultatem postawienia na porządku dziennym sprawy dalszego zaostrzenia obecnej ustawy antyaborcyjnej wcale nie jest groźba, że do tego zaostrzenia rzeczywiście dojdzie. Wiele bowiem wskazuje na to, że nie istnieją ku temu warunki polityczne. (..)
Naprawdę fatalną konsekwencją odrzucenia owego pomysłu będzie utrwalenie wśród opinii publicznej przekonania, że obecny stan prawny jest jakimś rozsądnym kompromisem między stanowiskiem liberalnym a rygorystycznym. Dziś liberałowie w Polsce muszą bronić kuriozalnego stanu rzeczy istniejącego w tej wersji tylko w dwóch krajach europejskich (Irlandia i Malta), zamiast przypominać, że już jesteśmy przy ścianie, a nie w jakimś rozsądnym centrum. To oznacza, że w naszej debacie publicznej przesunęliśmy się jeszcze bardziej na prawo, a powrót do rozwiązań bardziej liberalnych, oświeconych, praktykowanych w niemal całym cywilizowanym świecie staje się jeszcze mniej realny.
Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie. Chcieliście edukacji seksualnej w szkołach, no to ją macie (ale tylko ideologiczną).
Jak mi tłumaczył jeden ksiądz, „panu bogu zawsze trzeba zostawić szansę” (09.12.2007 – chodziło mi o to, że ksiądz tym wyjaśniał, dlaczego antykoncepcji nie wolno stosować). I zapewne dlatego nie wolno nawet uczyć o skutecznej antykoncepcji, bo jeszcze głupi ludzie się prawdziwej wierze sprzeniewierzą. To nic, że skoczy ilość (nielegalnych) aborcji, od których kobiety mogą cierpieć i umierać (podziemie aborcyjne nie zawsze jest sterylne). Nic, że rodzić się będzie masę dzieci niechcianych. Bóg wie lepiej. A jeśli to nie bóg zsyła dzieci, ale przypadek?
Poza tym, jeśli „bogu należy zostawić szansę” jeśli chodzi o przyniesienie życia, to może i należy to zrobić w przypadku zakończenia życia. Jeśli antykoncepcja chemiczna i hormonalna jest nienaturalna, to na pewno antybiotyki też. A już sztuczne serce, bypassy czy sztuczne nerki to zupełnie fe.
Komentarze archiwalne
Oczywiście księdzu chodziło o co innego. Ale to już poza dyskusją.
Inny aspekt : jak wiele wynosimy ze szkoły? Przypominam sobie, że miałam to i owo o antykoncepcji na lekcjach biologii. Biologiczka uczyła również religii, ale to już tylko dodatkowy smaczek. Jednak całą wiedzę czerpałam ze źródeł pozaszkolnych.
Jeżeli chodzi o sterylność, to podejrzewam, że legalna aborcja byłaby w Polsce co bardziej podejrzana.
Jakiś czas temu czytałam na pudelku (śledzę plotki z życia gwiazd dla odprężenia i dostarczenia temató do small talku), że Doda Elektroda zrobiła awanturę w szpitalu i wyniosła się do kliniki prywatnej. Nie znając szczegółów, przyznaję a priori rację Dodzie. W szpitalach państwowych jest źle.
– Enenna (28 listopad 2006)
… pojutrze zakaz rozwodów czy od razu przymusowa ciąża?
O konsekwencjach planowanej zmiany konstytucji już pisałam, więc dziś tylko przypominam: jeśli wejdzie w życie, zabroniona będzie aborcja z wszelkich powodów, także z powodu ciąży stanowiącej zagrożenie życia kobiety (o zagrożeniu zdrowia nawet się już nie mówi – jakiś poseł LPRu raczył wyśmiać ten pomysł pod hasłem „czymże jest ślepota matki w obliczu życia dziecka nienarodzonego”).
Teraz idą o krok dalej. W ramach ramach pakietu ustaw składających się na „Narodowy program wspierania rodziny” powstaje projekt ograniczający dostęp do tabletek antykoncepcyjnych i prezerwatyw (09.12.2007 – tu był link do Onetu, ale strona znikła). Poseł PiSu Marian Piłka porównuje antykoncepcję do alkoholu i narkotyków. Posłanka Anna Sobecka z RLN (była kandydatka na Rzecznika Praw Dziecka w obecnej kadencji Sejmu) uważa prezerwatywy za zagrożenie dla polskiej rodziny (bo, wicie rozumicie, mało urodzeń mamy). Żeby było śmieszniej, ministerstwo zdrowia nie jest do ich pomysłów nastawione negatywnie.
Ani jednemu, ani drugiemu nie wpadło do głowy, że dzieci może być mało na przykład dlatego, że, jak pisze ojciec komentujący tego newsa na onecie:
- Wszystkie leki, witaminy itd. dla kobiet w ciąży są 100% płatne. Ich ceny są makabryczne, bo to przecież dla ciężarnej. Np. Witaminy kosztują 30zł za 30 tabletek. Ceny leków hormonalnych na podtrzymanie ciąży są astronomiczne. Gdy żona leżała z zagrożoną ciążą to wychodziło 100-200zł tygodniowo.
- do przychodni to strach chodzić, zresztą przysługuje np. 2x USG w czasie ciąży-śmiech. Więc wizyta prywatna ok. 100zł raz w miesącu (o ile nie ma komplikacji)
- Do porodu trzeba mieć wszystko swoje, szpital daje łóżko, położną i lekarza, na więcej nie ma pieniędzy. [Więcej w artykule Poród tylko dla bogaczy - dopisek _3Jane]
A potem wylicza koszty utrzymania dziecka, też dość astronomiczne. Warto poczytać.
Drodzy posłowie! Zamiast ograniczać dostęp do antykoncepcji i traktować ludzi (a w szczególności kobiety) jak zwierzęta rozpłodowe, które są za głupie, żeby o sobie decydować, zadziałajcie może w takim kierunku, żeby ludzi było stać na posiadanie dzieci. I nie wyświetlajcie nam kretyńskich reklam o tych obrzydliwych Polakach-materialistach co to wolą zaoszczędzić, żeby kupić odkurzacz, zamiast robić kolejne dzieci (i potem obserwować jak nie mają co jeść i za co się leczyć), sami przy tym opływając w luksusy. Bo mi się rzygać chce.
Dziękuję za uwagę.
[Edit po paru dniach: bardzo dobre artykuły na temat jak w Polsce traktuje się kobiety w ogóle i matki w szczególności - Polka Matki Polki oraz Prawo przeciw kobietom]
Komentarze archiwalne
Przy całej mojej niewierze, że projekt wejdzie w życie, zauważam, że pomija antykoncepcyjne środki mechaniczne oraz chemiczne.
– Enenna (8 listopad 2006)
I oby im nikt o tym nie przypomniał.
_– 3Jane (8 listopad 2006)
Ciąża i poród to tylko 9mcy. To nie to jest najważniejsze, tak w mojej ocenie. Brak jest infrastruktury, która pomogłaby wychowywać dzieci, która uwolniłaby matkę od siedzenia nad wózkiem, gotowania obiadków, itp. Żłobki są na chwilę i to w godzinach takich, z których ktokolwiek, pracujący mniej regularnie, i tak nie może skorzystać. A nawet, jak skorzysta, to potem jest wyrodna matka, że daje swoje dzieci do wychowania obcym ludziom. Świat teraz działa szybko i potrzebne są instytucje, które będą dyspozycyjne.
Ci idioci z PiSu i LPRu myślą, że są w stanie zatrzymać postęp i wrócić do pewnych konkretnych modeli. Oczywiście, że nie są w stanie. Kto będzie chciał antykoncepcji czy aborcji, ten ją i tak sobie załatwi, tylko być może drożej i bardziej niebezpiecznie. Nikt nigdy nie zawrócił kijem Wisły i pewne zmiany następują i trzeba wymyślić nowe rozwiązania. To fakt, że przyrost naturalny jest niski i że należałoby coś z tym zrobić. Ale ułatwianie i usprawnianie ludziom życia zwykle działa lepiej niż zakazywanie i narzucanie.
Oczywiście, nikomu nie wpadnie do głowy, że jeżeli zakazują aborcji, to kobiety obrotniejsze wybiorą zajść w ciążę poza Polską. No bo chyba byłabym idiotką, żeby decydować się na dziecko nie mając pewności, że w razie jakichkolwiek komplikacji, moja decyzja będzie najważniejsza.
– Ailinon (8 listopad 2006)
Oczywiście, że na ciąży i porodzie się nie kończy, ale jakbym zaczęła rozpisywać się o wszystkich przeszkodach, które stoją na drodze ludziom pragnącym sensownie wychowywać dzieci, to by mi miejsca w wiedźmologu nie starczyło. Zresztą sensowniej byłoby, gdyby na ten temat wypowiedziały się np. pogańskie mamy, bo już jest przecież taka grupka.
– _3Jane (9 listopad 2006)

Najnowsze komentarze