Wczoraj pozachwycałam się nieco Tarotem Praźródeł, więc dziś wypada opowiedzieć o drugiej stronie medalu (i ponownie porównać, jak w tych samych kategoriach wypada Tarot of the Secret Forest). Trudno mianowicie nie dostrzec, że ta pierwsza talia jest seksistowska.
Przedstawiony w Tarot of the Origins świat zaludniają głównie mężczyźni, oni także pełnią większość funkcji w społeczeństwie: zajmują role przywódcze, kontaktują się ze światem duchów, są pustelnikami, rzemieślnikami, wojownikami i łowcami. Jedynym pożywieniem uwidocznionym na kartach jest upolowane przez nich mięso (brak przedstawień zbieractwa, pojawia się tylko jedna postać z prymitywnym sierpem, ale nikt nie je owoców, jaj ani podpłomyków). Kobiety, jeśli się pojawią, to raczej w roli ozdobnika, czasem będąc dodatkowo określone jako matki lub symbole płodności. Taka sytuacja, stanowiąca popularne rozwiązanie współczesnej klasy średniej (i dlatego zapewne dla wielu czytelników „oczywista”), niemożliwa jest wśród ludzi biedniejszych, którzy potrzebują każdej pary rąk do przetrwania.
Inną wyraźną wskazówką jest sposób rysowania obu płci. Wśród mężczyzn zdarzają się postaci zdeformowane, stare, pomarszczone oraz prymitywne (”małpoludy”); tylko jedna postać męska wygląda atrakcyjnie i nie jest ona nawet częścią tarota – znajduje się na odwrocie talii. W przypadku kobiet – odwrotnie: ich skóra jest gładka, rysy twarzy należą do ludzi współczesnych. Wspomina o tym recenzentka na stronie Aeclectic Tarot: „Na kartach znajduje się obfitość dobrze zbudowanych nagich kobiet, ale z jakiegoś powodu mężczyźni wyglądają o wiele bardziej prehistorycznie.” Z jakiegoś powodu, akurat. Bardzo często widać u tych kobiet jędrne, nieobwisłe piersi – autor, zdaje się, nie pomyślał lub nie wiedział, że po urodzeniu dziecka ciało zmienia kształt i nie wygląda już jak na rozkładówce. Po prostu ewidentnie myślał w kategoriach: kobieta – obiekt (jego) pożądania, dlatego rysował to, co by mu się podobało, a nie to, co mogło wtedy zaistnieć.
Ponieważ jednak czytelnicy mogą nie chcieć uwierzyć mi na słowo, sporządziłam odpowiednie wykresy razem z komentarzem (polecam też przejrzeć karty Tarot of the Origins na serwisie Taroteca). Uwzględnione zostały następujące kategorie:
- karta z mężczyzną,
- karta z kobietą,
- karta z mężczyzną i kobietą na raz,
- karta z postacią nieokreślonej płci,
- karta bez postaci ludzkiej,
- karta z dzieckiem,
- karta z dzieckiem i mężczyzną,
- karta z dzieckiem i kobietą.
Dla uproszczenia nie uwzględniłam w tym podziale zwierząt. Wyróżniłam „dziecko i mężczyzna” oraz „dziecko i kobieta”, aby sprawdzić hipotezę, czy to drugie zestawienie występuje częściej.
Rezultat poniżej:
Jak widać, większość kart przedstawia jedną tylko postać. Jest to skutkiem ograniczonej przestrzeni oraz tego, że artysta oddaje zwykle istotę karty za pomocą wyrazu twarzy. Jedynym wyjątkiem jest karta „Związek”. Jeśli chodzi o rozkład płci, to prawie 60% (13) Wielkich Arkanów zajmują postacie męskie. W tej kategorii znajdują się wszystkie role społeczne – mag, szaman, przywódca plemienia, człowiek dzielący jedzenie, rytualna ofiara, łowca, budowniczy. Kobiety pojawiają się na ok. 20% kart. Są to Wielka Matka, Matka, Moc Twórcza czyli kobieta w ciąży, Żródło (posążek bogini płodności), Księżyc (kobieta jako symbol kobiecości). Widzicie cechy wspólne? Pozostałe 15% to wyobrażenia neutralnych – dłonie na Gwieździe i Rydwanie oraz łowca na karcie Łup, który na upartego mógłby być starą, pomarszczoną kobietą.
Mniejsze Arkana, dorysowane później (Tarot of the Origins wyszedł najpierw jako zestaw 22 Wielkich Arkanów), również zdominowane są przez postaci męskie, ale przewaga nie jest już tak wyraźna. Ok. 45% kart zajmują mężczyźni, 25% kobiety, pozostałe zajmują dzieci, zwierzęta i postaci neutralne. Warto zwrócić uwagę, że karty dworskie każdego koloru zawierają obowiązkowo: mężczyznę, kobietę, zwierzę (przedstawiane z mężczyzną albo dzieckiem) oraz dziecko. Jedyna para to dwa posążki.
Jeśli chodzi o kolory, to największe zróżnicowanie pojawia się w Naturze, z założenia symbolizującej otoczenie człowieka, rzeczy od niego niezależne. To jedyny kolor, w którym przedstawienia kobiet i mężczyzn zajmują z grubsza tyle samo miejsca. Tylko tutaj pojawia się karta ze zwierzęciem bez ludzkiego towarzystwa, jest też stosunkowo dużo kart bez żadnej postaci lub z nierozpoznawalnymi sylwetkami.
Najbardziej zdominowany przez mężczyzn kolor to Krew. W tej talii tylko oni polują i walczą z innymi szczepami. Jedyne kobiety to obowiązkowa karta dworska, chudy wypłosz pożerający surowe mięso oraz dziesiątka Krwi przedstawiająca poród podpadająca pod „kobieta z dzieckiem”. Przypomina mi to nordyckie wierzenia, zgodnie z którymi do Walhalli dostać mogli się tylko wojownicy zmarli w bitwie i kobiety zmarłe podczas porodu.
W kolorze Klejnotów znajduje się jedyne wspólne przedstawienie kobiety i mężczyzny inne niż Związek – są to dwa posążki. Jest tam też druga w całej talli postać neutralna, którą można by było zinterpretować jako starą kobietę, choć autor pisze o niej wyraźnie: „rzemieślnik”. Z pewnym zdziwieniem odkryłam, że to właśnie w tym kolorze znajduje się najwięcej kobiet. To on odpowiedzialny jest za skojarzenie kobiety = dekoracja. Wiele kart przedstawia… no zgadnijcie… udekorowane kobiety noszące biżuterię lub służące jako podstawka do niej. Na Asie klejnotów widzimy wytatuowaną kobietę, a autor komentuje: „pierwsza ozdoba jaką przedstawili ludzie”. Kibice golfa cieszą się, klap klap, a teraz przejdźmy dalej, bo się zanadto zdołuję i nie skończę wpisu.
Kolor ducha mile mnie zaskoczył, bo wreszcie widać w nim kobiety będące czymś innym niż matką i/lub ozdobą. Znajdziemy tam kobietę wróżącą z kości oraz pomagającą w medytacji szamankę (trudno się domyślić o co w tej karcie chodzi, ale w Małej Białej Książeczce autor dołączył wyjaśnienie). Niestety wszystkie inne karty pokazują mężczyzn w różnych fazach szamanienia i dlatego pod tym względem kolor ten prawie dorównuje Krwi.
Powiem jeszcze co nieco o tym z kim zwykle łączone są dzieci i zamknę temat Tarota Praźródeł. Otóż kategorie kobieta+dziecko oraz mężczyzna+dziecko zawierają taką samą ilość kart: dwie. Kobiety łączone są jednak z niemowlakami, natomiast mężczyźni z nastolatkami (szaman pouczający swojego następcę, rzemieślnik edukujący swojego ucznia).
Podsumowując, role kobiet w Tarocie Praźródeł są następujące: ozdoba, przyszła matka, matka, opiekunka niemowlaków oraz (rzadko) szamanka. (Czy nie przypomina wam to czegoś? Tak jakby… Potrójnej Bogini?) Jest karta z kobietą nie robiącą nic, są też dwie karty które przy pewnej dozie dobrej woli można by było uznać za stare kobiety (Łup – myśliwy, dziewięć klejnotów – rzemieślnik).
Dla porównania przedstawiam wykres opracowany na podstawie Tarot of the Secret Forest:
W Wielkich Arkanach ilość kart poświęconym kobietom i mężczyznom jest prawie równa. Nie zostało to utrzymane w Małych Arkanach, ale nierównowaga nie jest zbyt duża, a wynika z układu kart dworskich (król, królowa, rycerz i paź). Małe Arkana zdominowane są przez kategorię „brak postaci”. Jej większość zajmują karty ze zwierzętami, które stanowią główny środek wyrazu tej talii. O dziwo, najbardziej sfeminizowanym kolorem są Miecze. Ponadto w każdym kolorze występuje jedna karta z parą kobieta-mężczyzna. Dzieci w tej talii to raczej postacie młodych nastolatków, które występują samodzielnie, dlatego kategoria „Dziecko+kobieta” i „Dziecko+mężczyzna” nie pojawiają się na wykresie.
Stąd wniosek, że kiedy się coś modernizuje, trzeba bardzo uważnie patrzeć w lustro i być świadomym swoich uprzedzeń.












Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu