..bywa ciekawy. Na przykład po raz pierwszy widzę papier reklamowany małym dzieckiem w garniturku. Trochę spadłam na ten widok z wychodka myśląc, że nie dość im, że od małego wysyłają do szkoły w mundurku, to jeszcze na reklamie muszą. Dziecko okazało się być „lekarzem medycyny” reklamującym mmmięciutki papier Velvet, ale piorunujące wrażenie zostało.
Dzisiaj z kolei nabyłam papier pod tytułem „Passé” i zastanawiam się, co skłoniło twórców marki do wybrania takiej nazwy. Kilka pomysłów:
- Przesłodzone kociątka (takie jak na opakowaniu papieru) są passé.
- Papier jest recyklingowany.
- A może po prostu: po tym jak go już użyjesz, będzie już zdecydowanie passé…
Macie jakieś inne?










Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu