Właśnie zahaczyłam o wywiad z Phyllis Curott na blogu WildHunt. Ciężko przeraził mnie tok jej rozumowania i mam problem dostrzec w nim jakąkolwiek logikę. Otóż w Arabii Saudyjskiej żyła-była sobie pewna kobieta, Fawza Falih Muhammad Ali, i została skazana na śmierć za bycie czarownicą. No a Phyllis Curott (nie tylko ona jedna oczywiście) stara się zapobiec wykonaniu wyroku. Dlaczego mnie to ciężko przeraża?
Trzeba przypomnieć, że to, co z ich języka tłumaczy się na nasze jako czarownica to zdecydowanie nie to samo, co czarownica w najczęstszym rozumieniu neopogańskim (”osoba praktykująca religię natury/płodności, czcząca Boginię i Boga, etc”). Ważne jest, że w wielu językach istnieją różne określenia na praktykujących magię, które po angielsku czy polsku załatwia się jednym „czarownica”, i w związku z tym łatwo o nieporozumienia. Istotne jest to, że po naszemu jako „czarownica” tłumaczy się najczęściej pojęcia dotyczące uprawiania magii złośliwej. Taka historyczna zaszłość, po prostu nie ma na to innego słowa!
Pani Curott o tym pamięta, ale… (cytuję za WildHunt, tłumaczenie moje, uwagi w nawiasach kwadratowych uzupełniają brakujący kontekst):
Jest jeszcze jeden powód [dla którego Phyllis Curott uważa, że ten przypadek powinien być ważny dla współczesnej społeczności pogańskiej]. Nie sądzę, aby Fawza praktykowała cokolwiek przypominającego to, co obecnie większość z nas nazywa Wicca i Czarownictwem. Jeśli w ogóle coś uprawiała, a nie jest to jasne, mógł to być jakiś rodzaj starej, tradycyjnej magii ludowej. To nie ma znaczenia – została skazana na śmierć przez odrąbanie głowy za Czarownictwo. Jest to słowo, które wielu z nas używa na określenie samych siebie. Słowo to oznacza, że jest ona członkiem naszej społeczności.
Jeśli nie widzicie konsekwencji tej wypowiedzi, to spróbujcie wykonać następujący eksperyment myślowy:
Istnieją obecnie ruchy na temat legalizacji pedofilii i głoszące „dobrą pedofilię”. Wyobraźcie sobie, że minęło parędziesiąt lat, słowo „pedofil” dla części ludzi zmieniło znaczenie i dajmy na to zaczęło oznaczać kogoś, kto się opiekuje dziećmi i się o nie troszczy. Wy opiekujecie się dziećmi i w związku z tym uważacie się za pedofilów. Dowiadujecie się (dzięki wspaniałym mediom), że w kraju X ktoś został skazany za pedofilię. Jesteście świadomi tego, że słowa nie zmieniły tam znaczenia i że prawdopodobnie oznacza to, że ten ktoś dzieci gwałcił a nie opiekował się nimi, ale go i tak bronicie, bo… bo media nazwały go tak samo, jak nazywacie się sami?!
Gdzie tu logika?
Najpierw sobie przywłaszczamy jakieś określenie (np. na uprawianie magii negatywnej), a potem co, w ogóle przestają istnieć praktykujący tę magię negatywną? No przecież nie! I jakoś ich trzeba nazywać!
Na koniec disclaimer: abstrahuję w tym momencie od tego czy Fawza była czegokolwiek winna, od tego czy prawo w Arabii Saudyjskiej jest słuszne czy nie, od tego jakie są historyczne konsekwencje procesów o czarownictwo (rozumiane jako uprawianie złośliwej magii) i tak dalej. Obchodzi mnie tylko tok rozumowania Phyllis Curott.










Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu