Wielka, większa i największa

Sporo się mówi o Wielkiej Bogini z czasów neolitu, wspominając zwykle przy tym, że żyła-była taka archeolożka, Marija Gimbutas, i ona to udowodniła, że… No więc postanowiłam sprawdzić co faktycznie Gimbutas udowodniła i kupić sobie jej książki, albowiem efekt głuchego telefonu wyczynia czasem dziwne rzeczy.

Na pierwszy ogień poszła „The Living Goddesses” – jej ostatnia praca angielskojęzyczna, wydana już pośmiertnie i zredagowana przez Miriam Robbins Dexter. Zachęciła mnie do niej wzmianka o tym, że autorka po raz pierwszy wspomniała o współczesnych resztkach dawnego kultu bogini. Wzmianka okazała się niestety myląca, bo po pobieżnym przejrzeniu zorientowałam się, że w roli współczesnych resztek występuje opis roli bogiń w mitologii etruskiej, baskijskiej, germańskiej, bałtyckiej i celtyckiej. Nic to jednak, przegryzajmy się dalej.

Już w pierwszym rozdziale pt. „Symbolic Significance of the Human Body” pojawiają się oznaki głuchego telefonu. Gimbutas pisze (tłumaczenie moje):

Nasze programowanie kulturowe prowadzi do założenia, że przedstawienia kobiece niezmiennie oznaczają „ziemię jako płodność”, a w związku z tym wszystkie nagie artefakty kobiece stają się „figurkami płodności”. Kultury Dawnej Europy z pewnością troszczyły się o płodność. Jednak jak zobaczymy, wielka różnorodność figurek, a szczególnie ich neolitycznych kontekstów archeologicznych, sugeruje że siła żeńska pełniła szerszą rolę religijną.

Pod tym przypis redaktorki:

Jest to częsty temat w pracach Mariji Gimbutas, niezrozumiany przez wiele osób twierdzących, że głosiła ona istnienie pojedynczego, jednowymiarowego bóstwa, zarówno dla europejskiego górnego paleolitu jak i neolitu, bogini „płodności” lub bogini „matki”. Świetne wyjaśnienie różnorodnych funkcji i manifestacji starożytnych figurek kobiecych przedstawia Rice (Patricia C. Rice, 1981, „Prehistoric Venuses: Symbols of Motherhood or Womanhood” w „Journal of Anthropological Research 37 (4)”). Rice argumentuje, że to, co zwie się figurkami Wenus z górnego paleolitu to tak naprawdę figurki kobiet wszelkiego wieku, od kobiet młodych przez ciężarne do starych.

Jak na razie wciąż jestem na początku „The Living Goddesses”, ale z chęcią przeczytam o tej szerszej roli religijnej. Mam nadzieję, że będzie to coś jak w „The Great Cosmic Mother”, która to książka ucieszyła mnie mówiąc o roli kobiet w rozwoju rzemiosła i sztuki.

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Ma.gnolia
  • Wykop
  1. Morven’s avatar

    A ja z kolei od jakiegoś czasu zasadzam się na to:
    http://www.amazon.com/gp/product/0807067938/ref=wl_it_dp?ie=UTF8&coliid=I1ZJ3QTR9M4A0P&colid=54AFVSEJZ0E8

    Chcę ją czytać jednocześnie z „Trzema kolorami bogini” Anny Kohli. Wiadomo, że druga z książek reprezentuje pewną głośną (wbrew temu niewiele wiem o niej tak naprawdę) tezę, a pierwsza raczej ją obala. Chcę wyciągnąć wnioski dla siebie.

  2. _3Jane’s avatar

    No tak, ja też chciałam mieć takie duo i zamówić „The Myth of Matriarchal Prehistory” razem z „The Living Goddesses”. Niestety pamięć zrobiła mi psikusa i zamiast tej pierwszej zamówiłam „The Myth of the Goddess”, nie sprawdziwszy wcześniej co to jest. I skończyłam z dwoma książkami opisującymi pradawne boginie :)

    Zastanawiam się swoją drogą na ile książka Cynthii Eller koncentruje się części pierwszej tytułu (”The Myth of Matriarchal Prehistory” – czyli na pokazywaniu że z tymi społecznościami matriarchalnymi to wcale tak prosto nie było), a na ile na drugiej (”Why An Invented Past Will Not Give Women a Future”, czyli na wkładzie do feminizmu).