Wybór własnej ścieżki

(To był kiedyś artykuł na stronie „Na korze brzozowej spisane”. Przeniosłam go tutaj, bo nie pasuje do nieco zmienionej koncepcji bircha).

Wybór ścieżki nie jest kwestią wyboru między wbiciem się na siłę w sztywny, nieprzystający (lub częściowo nieprzystający) do nas „wzorzec” czy też „normę” (= dopasowaniem siebie do ścieżki, ślepym podążaniem za tym, co inni nam nakażą robić), a stworzeniem własnego, całkowicie do siebie pasującego „wzorca”.

Ścieżki, które rozwijane są przez wiele osób, nie są takie same, jak stworzone przez jednego człowieka dla jednego człowieka – dzięki licznym uczestnikom mają pewien zapas „luzu”, który pozwala na indywidualne odchyły. A zatem odpowiednia dla ciebie ścieżka zawiera „wzorzec”, w którym bez trudu i zmuszania siebie się mieścisz. Ponadto, musi to być ścieżka, która daje ci możliwość rozwoju w kierunku, który ci odpowiada.

Bardzo upraszczając sprawę, odpowiednia ścieżka dla kogoś, to taka, która jest mniej wiecej zbieżna z tym, co i tak sam by zbudował, gdyby był w stanie sam stworzyć to, co zazwyczaj budowało wiele jednostek o różnorodnych talentach i doswiadczeniach przez długi czas (a uważam, że nie dałby rady). To, że ktoś musi siebie do danej ścieżki dostosowywać,
przymuszać się psychicznie, jest dla mnie znakiem, że to ścieżka nie dla niego.

Zupełnie inną sprawą jest praca nad sobą. Nie sądzę, żeby ścieżka, która pozwala komuś po prostu zostać takim, jakim jest, bez żadnych wyzwań po drodze, była korzystna. Wręcz przeciwnie – ścieżka powinna stawiać przed człowiekiem nowe zadania. Ale człowiek ten powinien najpierw stwierdzić, czy kierunek, w którym prowadzą te zadania, mu odpowiada.

Wybór religii, filozofii czy też ścieżki – jakkolwiek by tego nie nazwać – zawsze powinien być kwestią intuicji i własnych odczuć. Jeśli etyka czy światopogląd danej religii nie zgadza się z moim wewnętrznym odczuciem, nie będę się zmuszać (= dostosowywać), żeby nią podążać. Natomiast jeśli religia tak ogólnie mi odpowiada, ale nie rozumiem poszczególnych
elementów bądź technik, to znaczy, ze muszę troche popracować (studiując głębiej religię, rozwijając własne zrozumienie, ćwicząc daną technikę), żeby je zrozumieć i poczuć, ponieważ znajdują się tam nie bez powodu. Odróżniam, widzisz, światopogląd od narzędzi i drogowskazów.

Spróbuję to podsumować krótko. Wybór ścieżki nie jest – nie powinien być – wyborem między „czyjąś” ścieżką (i zmuszeniem siebie przez to do częściowego porzucenia swojej indywidualności), a „swoją” scieżką (i tworzeniem wszystkiego od podstaw). Jak to ktoś ładnie napisał – ścieżka rozwinięta przez innych powinna stanowić podpórkę, a nie klatkę. Jest to więc wybór między „swoją” ścieżką, a „swoją” ścieżką, tylko „swojości” się różnią :)

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Ma.gnolia
  • Wykop