(To był kiedyś artykuł na stronie „Na korze brzozowej spisane”. Przeniosłam go tutaj, bo nie pasuje do nieco zmienionej koncepcji bircha).
Spotykam oraz (o wiele częściej) otrzymuję maile od osób, które rozważają zmianę religii na Wicca bądź oświadczają, że niedawno to zrobiły. Chciałabym więc podzielić się paroma przemyśleniami odnośnie takiej zmiany. Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże w podjęciu tego trudnego wyboru – na tak albo na nie – oraz wyjaśni, z jakimi problemami mogą spotkać się „świeży” Wiccanie i pozwoli osobom niezainteresowanym tą wiarą zrozumieć pozycję i uczucia nowicjuszy.
Przemyślenia te piszę z perspektywy osoby, która zdecydowała się na zmianę wiary ponad 10 lat temu. Jestem świadoma, że przez cały ten okres moje podejście do wyznawanej religii, a także zdanie na temat tego, co to w ogóle znaczy – przynależeć do Wicca, ewoluowały. (20/02/2008 – w tym momencie, z różnych powodów, w ogóle nie nazwałabym się Wiccanką, a raczej poganką). Część zmian z pewnością wynikała z dorastania, inne – ze świadomego poświęcenia pewnej części życia mojej religii i dojrzewania w jej ramach, zdobywania związanych z nią doświadczeń.
Może to oznaczać, że ty, Czytelniku, jeśli jesteś zainteresowanym nowicjuszem (czy nowicjuszką), nie rozpoznasz w moich słowach siebie, że poczujesz się niezrozumiany i poirytowany. Niestety spojrzenie wstecz wymusza dystans w stosunku do opisywanej pozycji. Mimo wszystko, mam nadzieję że będę w stanie podsunąć Ci parę punktów do przemyślenia, które Ci się przydadzą, teraz czy w przyszłości.
Odnajdowanie swojej religii
Odnalezienie religii, która przystaje do dotychczasowych poglądów danej osoby, która wydaje się pasować – zwłaszcza jeśli następuje to po wieloletnich poszukiwaniach, ponieważ o Wicca w naszym kraju wiadomo stosunkowo mało – jest ogromną ulgą i radością. Ma się wrażenie, że wreszcie znalazło się swój dom, miejsce, gdzie można być sobą, społeczność,
gdzie inni cię zrozumieją i zaakceptują. Z bolesnej pozycji „innego”, często obcego wśród własnej rodziny, która go nie akceptuje, przechodzi się do pozycji „a jednak są (od dawna!) tacy, którzy myślą tak, jak ja!” To wielkie odkrycie. Fala entuzjazmu, jaka wtedy ogarnia człowieka, powoduje, że okres nowicjatu porównałabym w pewnym stopniu do zakochania
się.
Zakochanie się to chwilowe szaleństwo, które zawsze przechodzi po paru miesiącach. Zazwyczaj idealizuje się drugą osobę na zasadzie „jak ona ślicznie kopie stół”, a jednocześnie projektuje się na nią własne wyobrażenia i oczekiwania, nieco pomijając jej prawdziwą osobowość. Jednocześnie bywa się dziko zazdrosnym, ponieważ nie znając tej drugiej
osoby nie wiemy, jak bardzo możemy na niej polegać. A to wszystko zachodzi zupełnie nieświadomie, na fali endorfinowej, chemicznej euforii. Zakochany człowiek nie zna właściwie drugiej osoby, ale jest gotów przysiąc, że właśnie spotkał partnera swojego życia.
Zupełnie tak samo jest z odkryciem nowej wiary. Chcę Cię więc ostrzec, Czytelniku, jeśli jesteś nowicjuszem – entuzjazm, który cię teraz przepełnia, może się pogłębić i zaowocować trwałym poświęceniem, ale może również przeminąć. Będzie to zupełnie naturalne i w porządku; nie będziesz też pierwszą osobą, która straciła zainteresowanie Wicca po początkowym okresie zaangażowania (widziałam ich wiele). Stąd moja prośba: zanim nie poznasz dokładnie Wicca, zanim nie minie ten okres początkowy – powstrzymaj się od nadawania sobie miana Wiccanina czy Wiccanki. I nie reklamuj tej religii innym (mimo zrozumiałego pragnienia podzielenia się swoją radością czy chęci pokazania innym ścieżki, którą uważasz za idealną). Jeśli ktoś cię zapyta o wiarę, mów, że zainteresowałeś/aś się właśnie czymś nowym.
Taka prośba może się oczywiście wydawać niczym nieuzasadniona. W końcu skoro poglądowo odpowiada Ci Wicca i praktykujesz tą religię, to jesteś Wiccaninem, prawda? No więc ja uważam, że nie do końca tak można powiedzieć. Postaram się teraz uzasadnić ten pogląd i swoją prośbę.
Rola doświadczenia
Po pierwsze, Wicca nie da się poznać wiedzowo. Po prostu się nie da. Przeczytawszy książkę poznasz jedynie odrobinkę tej religii. Przeczytawszy wiele książek – poznasz, no, powiedzmy, pięćdziesiąt procent. A może mniej. Dlaczego? No, Wicca to religia misteryjna. A misteria można poznać jedynie przez doświadczenie. Czytanie o Lammas a przeżycie tego święta
to dwie oddzielne rzeczy – tak różne, jak czytanie o seksie i uprawianie go. Uwierz mi, życie daną religią głęboko zmienia człowieka i jego zrozumienie tej religii. I to jest właśnie powód, dla którego uważam, że nawet, jeśli Wicca odpowiada Ci poglądowo (co stwierdziłeś po przeczytaniu książki lub kilku) i odprawiłeś jeden czy dwa rytuały, to nie możesz się jeszcze nazwać Wiccaninem. Po prostu nie wiesz jeszcze do końca, czym jest Wicca i czy jest dla ciebie.
Tradycyjnie minimalnym okresem nowicjatu jest rok i dzień – czas pozwalający poznać całe Koło Roku i doświadczyć samemu każdego święta. Ten okres „odczekiwania” wymuszany bywał przez koweny i poprzedzał inicjację. U nas, w Polsce, kowenów jeszcze nie ma, a o momencie, w którym zaczniesz nazywać się Wiccaninem i potwierdzić swoje poświęcenie religii za pomocą dedykacji, decydujesz Ty, osoba zainteresowana. A czas podjęcia tej decyzji o tobie świadczy.
Chcę Cię zachęcić, żebyś wykazał się szacunkiem dla Wicca oraz własną skromnością i uczciwością i nie składał deklaracji czy obietnic, których możesz potem nie móc lub nie chcieć dotrzymać. Z własnej woli odczekaj przynajmniej rok i dzień. Praktykując rytuały, mów Bóstwom, że dopiero zaczynasz, że ich poznajesz i nie wiesz, czy będziesz chciał się im poświęcić. A dedykację (czy też, jak nazywa to Cunningham, samoofiarowanie) przeprowadzaj ze świadomością, że już długo żyjesz tą religią, że ona już cię zmieniła i że chcesz tu zostać na zawsze. Bo to jest odpowiednik ślubu, a nie „chodzenia za rączkę”. Nie wziąłbyś/wzięłabyś chyba ślubu z człowiekiem, którego nie znasz blisko przynajmniej parę lat?
Wizerunek społeczny
Po drugie, jeśli rzeczywiście zależy ci na Wicca, to chcesz dbać o to, by ta religia nie była zbywana i lekceważona (przez takich ludzi, o których zdanie warto dbać – czyli inteligentnych i otwartych na to, że ktoś może myśleć inaczej niż oni). A ludzie oceniają grupę na podstawie spotykanych po drodze jej członków i przeczytanych o niej tekstów.
Z książkami w Polsce jest kiepsko, ze stronami i gazetami również. Dlatego o jakości naszej religii musimy świadczyć sami swoim zachowaniem. Obejmuje to również nowicjuszy.
Już istnieje wizerunek Wicca jako „mody wśród nastolatków” oraz „przejściowego okresu buntu przeciwko społeczeństwu”. Rzeczywiście, niektórzy bezmyślni ludzie w ten sposób je wykorzystują. To „mrrrocznie” powiedzieć, że jest się czarownicą i rzuca się czary, a jak to straszy rodziców! Ha! Świetna zabawa. (westchnienie). Dlatego, dopóki nie minie okres „zakochania”, nie deklaruj się jako Wiccanin/Wiccanka. Jeśli ci przejdzie, będziesz stanowić kolejny argument dla ludzi twierdzących, że Wicca to tylko zabawa i nikt sensowny się nim nie zajmuje.
Inna sprawa to kapłaństwo. Porównam tu Wicca z katolicyzmem, który jest najbardziej rozpowszechnioną religią w naszym kraju i w związku z tym kształtuje wizerunek kapłaństwa u przeciętnego człowieka. W katolicyzmie istnieją „szeregowi wyznawcy” i księża. Aby zostać szeregowym wyznawcą, wystarczy zostać ochrzczonym (ale, zauważcie, zawsze zapewnia się, że wyznawca jest zaznajomiony z religią katolicką – w przypadku dziecka rodzice zobowiązują się tego dopilnować, a jeśli chrzci się dorosłego człowieka, to musi on wcześniej przejść odpowiedni kurs). Kandydaci na księży muszą spełniać dodatkowe warunki – między innymi przechodzą kilkuletnie studia zawierające elementy teologii i psychologii.
W Wicca brak podziału na wyznawców i kapłaństwo. Każdy może sam kontaktować się z Bóstwami i je czcić. Często wyraża się to mówiąc, że w Wicca każdy jest kapłanem. Jeśli usłyszy to ktoś, kto o Wicca wie niewiele, a potem spotka nowicjusza dumnie zwącego się Wiccaninem, a nawet nie znającego jeszcze do końca swojej religii, to stwierdzi, że marne to nasze kapłaństwo i że niezbyt poważnie traktujemy swoją religię. Znowu klapa. Znowu – jeśli odczekasz, dowiedziesz swojego szacunku i poważnego zainteresowania Wicca.
To wszystko, co mam na ten temat do powiedzenia. Życzę Ci spełnienia na twojej drodze, jaka by ona nie była.










Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu