Kiedy chcesz zostać Wiccaninem/Wiccanką…

(To był kiedyś artykuł na stronie „Na korze brzozowej spisane”. Przeniosłam go tutaj, bo nie pasuje do nieco zmienionej koncepcji bircha).

Przeczytałeś książkę, artykuł czy stronę i poczułeś, że to jest to, albo że to może być to. Chcesz się zająć Wicca. Chcesz zostać Wiccaninem… ale jak? Tylu ludzi zadaje sobie (i mnie, w emailach) to pytanie, że postanowiłam na ten temat napisać artykuł. Być może pomoże ci on na twojej drodze. (Uwaga: wszystkie te podpunkty są istotne!)

Poznaj siebie i swoje potrzeby

Zmiana religii to nie jest decyzja, którą podejmuje się ot tak, hop siup. W związku z tym radzę ci, abyś najpierw zdobył wiedzę potrzebną do jej podjęcia. Przede wszystkim – poznaj siebie. Zastanów się, z jakich dokładnie powodów chcesz zmienić religię, co nie odpowiada ci bądź czego ci brakuje w dotychczasowej. Bądź ze sobą szczery. Bądź też precyzyjny. Czy jest to postawa współwyznawców? Jakieś nakazy lub zakazy, które uważasz za bezsensowne lub wręcz szkodliwe? Powody historyczne? Spisz to wszystko.

Pomyśl też, czego wymagasz od swojej religii, co powinno być w niej zawarte, a co jesteś gotów dla niej poświęcić i z czego zrezygnować. Na przykład: z czasu – poświęcając go na studiowanie czegoś? pieniędzy – zaoszczędzonych na zakup lub sprowadzenie z zagranicy książek? części kontaktów międzyludzkich – bo niektórzy znajomi nie tolerują innych wyznań niż katolicyzm?. To wszystko – i jeszcze więcej – musisz wziąć pod uwagę i spisać. Zwłaszcza, że interesujesz się Wicca, a to nie jest religia dla leniwych i tych, co chcą pójść na łatwiznę.

Porównuj religie pod względem teorii

Po drugie, zacznij poznawać różne religie, to, co dają i czego wymagają w zamian, trzymając przy sobie tą wcześniej spisaną listę. Tak, powiedziałam różne religie, a nie tylko Wicca. Zmiana religii to coś równie poważnego, jak dajmy na to małżeństwo. Poznaj więc wszystkie dostępne ci możliwości, zamiast poddawać się chwilowemu zauroczeniu. Znajdź krótkie wprowadzenie do buddyzmu, hinduizmu, poczytaj o różnych odmianach chrześcijaństwa i islamu, dowiedz się, co to shinto, sufizm, gnostycyzm i inne.

Sprawdź koniecznie, jak działają sekty, żeby na taką nie wpaść (proszę, użyj jakiegoś bezstronnego wydawnictwa psychologicznego, a nie katolickiego-propagandowego; propaganda ma niestety tendencję do fałszowania faktów). Poczytaj o nowych ruchach, jak teozofia, antropozofia, Złoty Świt, O.T.O., Kościół Wszystkich Światów (the Church of All Worlds), różne odłamy New Age. Przyda ci się to do zrozumienia Wicca.

Wróć też do religii, z której masz zamiar zrezygnować i zastanów się – szczerze – na ile ją tak naprawdę znasz? Ponieważ prawdopodobnie jesteś katolikiem – czy czytałeś coś księdza Jana Twardowskiego, Anthony’ego de Mello (np. „Przebudzenie”, „Śpiew ptaka”, „Modlitwa żaby”), „Ćwiczenia duchowe” Ignacego z Loyoli, „Kwiatki świętego Franciszka z Asyżu”? Jeśli nie, koniecznie przeczytaj je (linki, które przed chwilą podałam, prowadzą w większości do darmowych wersji na sieci – niestety „Kwiatki” już znikły) i zainteresuj się innymi. Możesz odkryć w swojej dotychczasowej religii głębię i znaczenie, których nie podejrzewałeś.

Jednocześnie, równolegle z powyższym, czytaj więcej o Wicca. Nie ma rady – musisz używać jakiegoś języka obcego (najlepiej angielskiego, ale po niemiecku też podobno wydano dość dużo rzeczy). Polskich materiałów jest niewiele i nie dają one raczej poglądu na całość religii – do użytku nadają się przede wszystkim książki Debory Lipp i Ravena Grimassiego. Uzupełnić je można za pomocą „Wicca” Scotta Cunninghama, „Ewolucji czarów” Thorne Coyle, „Zostań Boginią” Franceski de Grandis, „Czarownic” Eriki Jong, oraz „Krótkiej historii czarownictwa” Jeffreya Russela. Oprócz tego polecam dwie polskie strony internetowe – Na korze brzozowej spisane oraz www.wicca.pl. Aby znaleźć dalsze dobre źródła, przejrzyj na nich zbiory linków.

Co do książek obcojęzycznych, zdaję sobie sprawę, że są to drogie rzeczy, ale można je też czasem dostać w Polsce drogą, powiedzmy, okrężną i tańszą. Na start polecam: „Drawing Down the Moon” Margot Adler (przegląd całego ruchu neopogańskiego), „What Witches Do” Stewarta Farrara (doświadczenia nowicjusza w kowenie aleksandriańskim), „The Heart of Wicca” Ellen Cannon Reed (porusza wiele ważnych tematów odnośnie filozofii i istoty Wicca), „Spiral Dance” Starhawk (omówienie Wicca z perspektywy autorki, dużo praktycznych ćwiczeń, moim zdaniem o wiele lepsze niż Cunningham), „Book of Shadows” Phyllis Curott (zbeletryzowany dziennik opowiadający, jak autorka poznała Wiccan i jak w końcu przystąpiła do kowenu) oraz „Wiccan Roots” Phillipa Hesseltona (książka historyczna, która mówi o początkach Wicca. Wydał też drugą, ale jeszcze jej nie mam, więc nie wiem, czy mogę polecać.) Zauważysz różnice między podejściami tych autorów. To dlatego, że każde z nich jest na innej ścieżce. Wicca jest bardzo zróżnicowane.

Czytaj ostrożnie i pytaj o źródła

Uwaga: nie wierz we wszystko, co przeczytasz, ani na sieci, ani w książkach. Większość materiału – na każdy temat, nie tylko Wicca – to chłam. Dlaczego? Ano dlatego, że o wiele łatwiej skopiować lub złożyć niechlujny zbiorek niesprawdzonych informacji, niż zrobić dużą, porządną, wartościową stronę (czy książkę). Tak więc to, że jakaś informacja często się pojawia, wcale nie oznacza, że jest prawdziwa.

Bolesnym przykładem zjawiska typu „zła moneta wypiera dobrą” był rozpowszechniony swego czasu na polskiej sieci pogląd, że słowo Wicca pochodzi od ‚witchcraft’, czyli angielskiego ‚czarostwo’. Choćby w słowniku Merriam-Webster online można sprawdzić, że jest zupełnie inaczej – współczesne ‚witch’ (czarownica) pochodzi od dawnego ‚wicca’. Ale do tego trzeba znać angielski, a nie po prostu ślepo kopiować od innych.

Często też, zwłaszcza w książkach o Wicca, czyjś prywatny pogląd możesz przez pomyłkę wziąć za uniwersalną prawdę o całej religii, bo autor nie raczył zaznaczyć, że inni się z nim zupełnie nie zgadzają. Przykładem są książki Cunninghama. „Wicca: Przewodnik…” zawiera kilka bardzo kontrowersyjnych i – według mnie – nieprawdziwych informacji. Na przykład mówi „niech nikt ci nie dyktuje, jaka będzie twoja Wicca”. Ale przecież gdyby cokolwiek sobie poskładasz mogło chodzić pod nazwą Wicca – to wtedy ona by zupełnie straciła znaczenie. W którejś książce o magii pisze – „jeśli użyjesz magii do czegoś złego, to Bogini ci zabierze moc”. No cóż, widziałam wielu ludzi (niewiccan), którzy używali magii do celów nieetycznych i nic im się złego z mocą nie działo…

Jeszcze jedno – nie wszystkie książki dobrego autora nadają się do spożycia. Powód jest prosty – zawodowy pisarz musi o czymś pisać, bo tym zarabia na życie. Jak już spisze wszystkie wartościowe uwagi, musi zacząć pisać o rzeczach, no wiesz, mniej przydatnych. Tak więc, mimo że znajdują się u nas już książki z nazwiskiem Starhawk (”Piąty święty element”), Vivianne Crowley (jakiś poradnik odnośnie ciemnej strony osobowości) czy Raymonda Bucklanda (”Praktyczna magia świec”), to raczej bym ich nie poleciła.

Podsumowując: nie przyjmuj niczego na gębę jako uniwersalne. Lektura porównawcza, encyklopedia, książki o historii i zdrowy rozsądek twoimi przyjaciółmi. Nazwisko jeszcze o niczym nie świadczy. Im więcej autor produkuje, tym bardziej prawdopodobne, że wydaje śmieci (vide Adrian Devine).

Wybór…

Jeśli poczytałaś już sobie (dużo!) o Wicca, to wiesz dokładnie co to za zwierz, czego będzie dalsza praktyka od ciebie wymagać, czym się różni Wicca od neopogaństwa w ogólności oraz magii (w szczególności „białej” magii). Zdecydowałaś się, że jednak tu zostaniesz? OK, czas na dalszy etap.

Poznaj praktykę Wicca

Widziałaś już opisy rytuałów na te i inne święta, wiesz mniej więcej, jak się zakreśla krąg, jak wyglądają bóstwa Wicca. Co dalej? Ano wypróbuj to wszystko w praktyce. Czytanie nie da ci pełnego zrozumienia – to taka różnica, jak między czytaniem o pływaniu a pływaniem. Wypróbowuj po jednej rzeczy na raz, starając się jednak, żeby to było w miarę spójne. Jednego
tygodnia oczyszczanie wodą z solą, drugiego samo zakreślanie kręgu (bez oczyszczania, wzywania kierunków), trzeciego medytacja nad żywiołami… Zacznij zwracać uwagę na fazy Księżyca i je obchodzić, jeśli trafi się po drodze Sabat to też o nim nie zapominaj.

Tu ważna uwaga. Przeczytasz o wielu narzędziach i roznych dodatkach. Krąg mianowicie zakreśla się za pomocą różdżki lub Athame – czyli specjalnego noża. Dowiesz się o kociołkach, świecach, kadzidłach, kielichach, pentaklach, miotłach… słowem zawartości całego sklepu magicznego. Najważniejszym jednak elementem rytuału jesteś TY! Da się odprawić rytuał nie mając zupełnie nic i na przykład wizualizując narzędzia – rzecz bardzo przydatna w podróży. Można improwizować (byle z szacunkiem), używając na przykład zamiast Athame scyzoryka, zamiast kielicha – szklanki, a kadzidło zastępując kominkiem do olejków.

Nie zrozum mnie źle – te rzeczy też są istotne i stanowią część tradycji (w końcu czym byłyby np. legendy arturiańskie bez Graala?). Jednak ty w tej chwili zaczynasz, chcesz się dowiedzieć, jak to wygląda, nie potrzebujesz całego „profesjonalnego wyposażenia”. Potem – jeśli zdecydujesz się zostać – nauczysz się dobierać narzędzia na wyczucie i załapiesz, które rzeczy są istotne dla „ducha”, a które są raczej ozdobnikami.

Naturalnie możesz czuć się trochę niepewnie, zastanawiać się, czy robisz coś odpowiednio, albo po prostu chcieć z kimś pogadać o swoich doświadczeniach. Tu się zaczynają kolejne schody. Nie ma raczej w Polsce kowenów (to znaczy porządnych tradycyjnych wiccańskich kowenów typu rodzina). Nie pisz do mnie (ani do Enenny) o podanie ci adresów i numerów telefonu!! Żadna z nas cię nie zna i nie może za ciebie zaręczyć. A na sieci jest niestety mnóstwo osób wrednych i nietolerancyjnych, które chętnie podszyłyby się pod początkującego i podane poufne informacje wykorzystałyby do zrobienia komuś świństwa. Dlatego nie przekazuję kontaktów osobom mi nieznanym. Dobrym pomysłem jest za to zapisanie się na jakieś forum lub listę dyskusyjną (na przykład Wicca-ABC albo forum Międzynarodowej Federacji Pogańskiej) i tam rozmawiać z ludźmi. Być może ktoś mieszka w tym samym mieście co ty i będzie chciał się spotkać. Zawsze możesz też wymieniać z kimś emaile.

Oczywiście Wicca nie składa się z samych świąt, kręgów, magii i różdżek. Spróbuj zgrać swoją religię z życiem codziennym. Zainteresuj się tym, co się dzieje dookoła ciebie (w końcu bóstwa przejawiają się poprzez naturę i świat, nie?). Czytaj o roślinach, zwierzętach, ptakach, ogrodnictwie, zielarstwie. Spojrzyj na siebie jako na część świętego świata i zadbaj o siebie – jedz zdrowo, zacznij uprawiać sport. Postaraj się poznać siebie, swoje silne i słabe strony – czytaj książki dotyczące psychologii, DOBRE książki self-help. Zainteresuj się też dobrem świata wokół siebie. Zacznij segregować śmieci. Zaglądaj na strony „click to help” (takie jak Pajacyk). Podaruj swoje stare ubrania. Zastanów się, co ty możesz zrobić dla świata, a co powinieneś od niego brać (jedno i drugie jest istotne!)

A co dalej?

No, w „praktyce” masz materiału na co najmniej parę lat – a jak do tego jeszcze dołożysz do przerobienia zawartość książek, które przeczytasz, to będzie jeszcze więcej! Życzę wytrwałości powodzenia.

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Digg
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Reddit
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Ma.gnolia
  • Wykop
  1. Sylwek’s avatar

    Świetnie to ujęłaś, ten mini poradnik powinien być rozpowszechniony, może byłoby mnie fluffy bunnies…
    Nie znamy się, ale czytam twojego bloga i jest świetny :)
    Ciepło pozdrawiam,
    PS
    Jak tam po wczorajszym zaćmieniu?

  2. Blutmond’s avatar

    Bardzo dobry tekst i naprawdę pouczający poradnik.