Piątego lipca 2007 roku na guza mózgu umarła moja szczurzyca, Klucha.
Była ładnie upasiona i wygimnastykowana. W młodości wyróżniała się precyzyjnym wyskakiwaniem z dna wanny na jej brzeg, a w wieku dojrzałym uprawiała akrobacje na ścianach i suficie klatki. Potrafiła w paru skokach przebiec całe łóżko, w szczególności kiedy uciekała z czymś, co ukradła mi z talerza.
That was a good szczur.


Najnowsze komentarze