Skład:
Gracz 1 – Kokos, Gracz 2 – 3Jane, Mistrz Gry – Żaq
Dramatyczna końcówka przygód księcia i księżniczki Ardaru.
MG przygotowuje się do sesji, wspominając, że po tej sesji nikt już nie będzie pamiętał o księżniczce Annie i księciu Medronie. Gracze patrzą spode łba…
G2: Żaku, jak ci się to udało, że do tej pory nie dostałeś w mordę od żadnych graczy?
MG: No… Siedzę dość daleko…
Samobójcza misja – zlikwidować maga, a może boga, który zalesił horyzont na wiele kilometrów. Książę dramatycznie żegna się z księżniczką, wyjaśniając, czemu nie chce jej brać ze sobą…
G1: Może przekomarzaliśmy się, może biliśmy się kiedyś o owsiankę, którą zrobiła nam niania, ale nigdy bym cię naprawdę nie skrzywdził!
G2 (z wrednym uśmiechem, patrząc – w grze – na mniejszego od siebie brata): Wiem.
Księżniczka jednak wybiera się z księciem. Wszyscy przygotowują się do przejścia przez portal, co jest czynnością o tyle niebezpieczną, że portal tworzy dwóch magów mających w tym zero doświadczenia i jedynie nieco wiedzy teoretycznej. Księżniczka ma wątpliwości co do interwencj boskiej.
G2: Słuchaj, a modlić się do boga przed teleportem, czy po teleporcie?
G1 i MG, chórem: PO!!!
Aha, czy wspominałam że bóg, o którego chodziło, to wcielenie ognia i chaosu? Kiedy pojawi się podczas używania magii, nigdy nie wiadomo co się stanie, ale na pewno nie to, co planowałeś…
No i wreszcie dramatyczny koniec sesji! Książę-mag rozpętał szalejące inferno, pokonując wszystkich wrogów. Przeszedł w ten sposób do historii i przy okazji nabawił się depresji artysty, któremu nigdy już nie wyjdzie podobnie wielkie dzieło. MG i G1 stoją w drzwiach, żartując na temat tego, co by było, gdyby książę za pomocą magii zaczął przejmować władzę nad resztą królestwa.
MG: Ale wtedy [tj. po spaleniu stolicy] przeszedłbyś do historii, nawet dwa razy!
G1: Tak, najpierw ja sam, a potem na zdjęciach…
-
Ehh… Stare dobre czasy :) dziś ciężko o dobrą ekipe do rpg`owania :)










2 comments
RSS komentarzy do tego wpisu