Kwiatki z sesji, część czwarta

Skład:

Gracz 1 – Kokos, Gracz 2 – 3Jane, Mistrz Gry – Żaq

Ciąg dalszy przygód książęcego rodzeństwa w autorskim fantasy.

Książę-alchemik zasmakował w winie. Aż zanadto. Siostra martwi się nieco…

G2: Braciszku, czemu tyle pijesz?
G1: Mały jestem…
Trzeba w czymś utopić smutki,
kiedy rozum wielki, a człowiek krótki…

(rym, ma się rozumieć, wyszedł sam z siebie).
A teraz z innej beczki: dyplomatyczna rozmowa lekko nietrzeźwego księcia z baronem-rezydentem, który przyszedł wybadać grunt.

MG (jako baron): Doszły mnie wieści o jakimś zamieszaniu.
G1: Proszę się nie martwić, wszystko jest pod kontrolą.
MG (jako baron): O, książę jest lepiej poinformowany ode mnie!
G1 (swobodnie): A, tak ni w oko ni w pietruchę. Może się czegoś napijemy?

Przerwa w knuciu. Gracze ni cholery nie mogą wykombinować, jak się z czegoś wydostać bez przykrych konsekwencji. MG stoi przy balkonie i wspomina dawne czasy.

MG: …To był najbardziej mendowaty Mistrz Gry u jakiego grałem. Miał fajne pomysły, ale zawsze obracały się jakoś tak, żeby zgnoić graczy.
G2 (ponuro): He, he. Patrzyłeś ostatnio w lustro?

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Wykop
  • Gwar
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Digg
  • StumbleUpon
  • Google Bookmarks
  • Reddit
  • TwitThis
  1. mirach’s avatar

    „mendowaty” – nie podoba mi się to słowo… ale skoro tak powiedziałem… w sumie, chyba był wredniejszy ode mnie :)

  2. kokos’s avatar

    Ciekawe co by było jak bym przyszedł podpity na sesje… czy odgrywałbym pijanego tak samo dobrze? Kokos na komika roku? ale i tak najlepsza jest radość i śmiech graczy :D Prawda?