Jakiś czas temu czytając artykuł o 7th Sea przeczytałam, że według autora artykułu na początku za mało punktów dostaje się na stworzenie postaci. Przez ten niedobór trudno jest stworzyć postać dokładnie taką, jaką chciałoby się grać. Dzisiaj wpadłam na to, czemu tak jest.
Po pierwsze, gramy w drużynie. Postaci powinny się uzupełniać i współpracować. Celowe jest więc danie graczom takiej ilości punktów, by uniemożliwić im zrobienie postaci, z których każda dobrze potrafi wszystko i mogłaby w zasadzie działać na większą skalę niezależnie od drużyny. Nie jest to realistyczne, ale za to może pomóc ze względów fabularnych – zróżnicowana drużyna zwykle jest ciekawsza, postacie mają też ważny powód by się razem trzymać.
Po drugie i może ważniejsze, kluczowe słowa w powyższym nie-do-końca-cytacie to: „taką, jaką chciałoby się grać„. Dzięki niedoborowi punktów gracz od razu ma dążenia na najbliższą przyszłość, którymi może się kierować chwilowo, dopóki nie ustali mu się w głowie ostateczna koncepcja postaci i jej cele długoplanowe! Ostatecznie na początku gry postać też powinna być nieco początkująca; kampania opowiada przecież o tym, jak dochodzi ona do szczytu swoich możliwości, świeci najjaśniejszym blaskiem i… być może także o jej końcu.











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu