„W sprawiedliwej demokracji…”

Dziś mnie trochę zatkało. Stałam sobie na przystanku autobusowym, zerknęłam na słup z plakatami, a tam wisiała wielka żółta płachta z czerwonym pseudo-znakiem drogowym, na którym wyobrażone były dwie schematyczne męskie postaci trzymające się za ręce. Wokół znaku pisało „STOP DEWIACJI”. Treść plakatu stanowiły teksty w stylu „Kiedy prezydent miasta Krakowa przestanie tolerować deprawację nieletnich przez homoseksualistów?!” „Zorganizowano pseudo-edukacyjną konferencję, na której homoseksualiści rozdawali materiały zachęcające uczniów gimnazjów do perwersji seksualnych!” i tym podobne. Na spodzie pisało dużymi bykami: „W sprawiedliwej demokracji nie ma miejsca dla dewiacji i deprawacji.”

Dewiacja to odstępstwo od normy. Czy w „sprawiedliwej demokracji” rzeczywiście nie powinno być miejsca na odstępstwo od normy? Czy jedna z definicji demokracji ze Słownika Języka Polskiego (”forma funkcjonowania jakiejś organizacji, instytucji, grupy ludzi itp., polegająca na poszanowaniu praw i godności osobistej wszystkich członków danej społeczności; równość praw i obowiązków” – podkreślenia moje) jest nieprawdziwa?

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Wykop
  • Gwar
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Digg
  • StumbleUpon
  • Google Bookmarks
  • Reddit