W naszej kulturze brakuje rytuału przejścia, który oficjalnie przeprowadzałby człowieka ze statusu dziecka do statusu dorosłego. Ustanawiałby on w psychice otoczenia, a także dziecka, taki punkt czasowy uświadamiający o zmianie sytuacji.
Rytuały takie są potrzebne w społeczeństwie, bo nie każdy głęboko przemyśliwuje nad swoją i cudzą sytuacją. Bez niego większość rodziców, zamiast uświadomić sobie zmiany zachodzące w swoim dziecku, cały czas traktuje je, no, jak DZIECKO, kogoś, z kim nie trzeba się liczyć, kogoś nieodpowiedzialnego i potrzebującego opieki. Bo przecież cały czas jest młodsze od nich o 20 czy 30 lat. A potem przeżywają terapię szokową, kiedy dziecko mówi pa pa.
Komentarze archiwalne
Zastanawiam się, czy nie wyglądałoby to tak jak w USA: „Masz 18 lat – wynocha, zarabiać!”. Przez co szybko zostałoby zbojkotowane przez „młodzież na utrzymaniu”. Również tę „młodzież” 30letnią ;-)
Z jakiegoś praktycznego powodu tego typu rytuały zaniknęły przecież w cywilizowanych społecznościach.
– Abyss (1 wrzesień 2005)
Być może to kogoś rozśmieszy, ale dla mnie takim rytuałem przejścia było… bierzmowanie. Miałam wtedy 14 lat i byłam jeszcze szczerze wierzącą katoliczką.
Brakuje mi w naszej obyczajowości rytuału przejścia w stronę Bogini Staruchy. O ile w młodość wchodzi się łatwo i bez sprzeciwu, o tyle zbliżanie się do starości jest bardzo trudne. Łatwiej jest umierać, niż oglądać pierwsze zmarszczki :-( Łatwiej odnaleźć się w pierwszej pracy, niż z dnia na dzień coraz bardziej czuć, że wkrótce może szef uzna cię za starą i niepotrzebną… Ach, ten powszechny kult młodości.
Może gdyby taki rytuał istniał, to załatwiłby on także rytuał Pierwszego Przejścia – łatwiej byłoby się pogodzić z tym, że dzieci odfruwają z gniazda.
– Morven (4 wrzesień 2005)











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2005/09/01/rytual-przejscia/trackback/