Po raz kolejny mam deja vu – myślałam, że to u nas w Polsce jest źle, a patrzcie, co się dzieje w Stanach, kraju „równości i wolności”: Pediatrician’s Group: Abstinence Not Enough (skrót artykułu przedrukowany na WitchVoxie, warto też poczytać komentarze).
Ogromne pieniądze zostały przez Busha przeznaczone dla szkół, w których edukacja seksualna ogranicza się wyłącznie do „nie uprawiaj seksu, to nie będziesz mieć dzieci. Każda inna metoda zawodzi” (niektórzy wspominają o chorobach przenoszonych drogą seksualną, ale nie jest to chyba obowiązkowe). Nauczycielom nie wolno udzielić uczniowi żadnych praktycznych informacji o antykoncepcji. Lekarze i aptekarze nie informują nastolatków o zagrożeniach związanych z uprawianiem seksu bez zabezpieczeń, bo „jest to niezgodne z ich moralnością”. Zauważcie, że nie mówię nawet o aborcji, tylko o zwykłej antykoncepcji. Na przykład prezerwatywie.
Jak to jest, że nie mamy doktorów – Świadków Jehowy, którzy odmawiają wykonania na pacjencie transfuzji krwi? Gdyby w wyniku takiego postępowania pacjent zmarł, doktora natychmiast pozwanoby o błąd w sztuce i zabójstwo! (Czy tam morderstwo, nie znam się na tych prawnych rozróżnieniach). Dlatego NIE MA ICH, bo rozsądnie nie pchają się tam, gdzie ich religia im zabrania. Gdzie się podziała zasada „po pierwsze – nie szkodzić”? Zaniedbanie to JEST szkoda!
Jeśli więc czyjaś moralność nie pozwala mu na pełne wykonywanie jakiegoś zawodu (zgodne z prawem państwa, do którego należą obywatele różnych religii i różnych moralności, i które powinno być oddzielone od dowolnego kościoła), to, do cholery, nie zostawaj nauczycielem w szkole publicznej (dla wszystkich religii), ginekologiem czy aptekarzem!
Pfff.
[Dodano wieczorem] Świadkowie Jehowy są oficjalnie przez państwo zwolnieni od obowiązku służby wojskowej z powodu zakazów religijnych (mogliby się, jak mi się wydaje, zgłosić dobrowolnie, gdyby złamali swoje zakazy). To dlaczego państwo nie reguluje także innych zawodów, od których bezpośrednio zależy dobrobyt innych ludzi, takich jak lekarze i aptekarze? Jeśli ktoś ma opory przed leczeniem części pacjentów i wykorzystywaniem takich leków, jakie są potrzebne, to nie powinien w ogóle dostawać dyplomu!
Co będzie następne, urzędnicy odmawiający, na przykład, wydania pozwolenia na niekatolicką (bądź nie-dowolnie inną religijną) stację radiową, albo budowę świątyni innego wyznania – bo ich moralność mówi im, że byłoby to zezwolenie na propagowanie fałszywych wartości?!











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2005/07/06/antykoncepcja-a-moralnosc/trackback/