…tym razem z podpisów na gg. Za hasło dziękuję Lomelowi. Otóż…
Czyste sumienie to zazwyczaj oznaka słabej pamięci.

gdzie trojany hasają wśród rumianków
Lipiec 2005- przeglądasz archiwa miesięczne.
…tym razem z podpisów na gg. Za hasło dziękuję Lomelowi. Otóż…
Czyste sumienie to zazwyczaj oznaka słabej pamięci.
Jeszcze na starym blogu o rpgach spisałam kiedyś filmy, które mogą służyć za inspirację do różnych klimatów:
Horror
Opowieści płaszcza i szpady i ogólnie 7th Sea ;)
Cyberpunk, mniej więcej
Dziś będzie conieco o czytaniu książek, praktyce oraz bezpośrednim doświadczeniu. A wszystko ze strony o programowaniu ekstremalnym (www.xprogramming.com).
Jest to tak skuteczne, jak zastąpienie uścisków ukochanej osoby dokumentem drobiazgowo opisującym jej cechy i uczucia: lepsze to niż nic, ale w ostatecznym rozrachunku nie zadowala.
Richard P Gabriel powiedział: „Praca nas uczy”. Uczymy sie wykonując pracę, pracując w swojej dziedzinie, czy używamy słów, gliny czy kodu. Potrzebujemy ćwiczeń, czy będą to ćwiczenia na pianinie, Tai Chi czy praktykowanie programowania gry w kręgle wciąż od nowa. W naszej pracy większość naszych ćwiczeń to wykonywanie tej pracy, ponieważ kiedy ją zakończymy, mamy przed sobą inne zadania, na przykład kołysanie dzieci na kolanach albo ścinanie trawnika. (Oczywiście te rzeczy także mogą nas czegoś nauczyć). Lecz większość z tego, czego dowiadujemy się o naszej pracy, dowiadujemy się z wykonywania tej pracy.
Ma to pewne implikacje dla tych z nas, którzy mają nadzieję zmienić świat. Jednym z naszych zajęć jest częste publikowanie. Piszemy książki, artykuły i tworzymy strony internetowe. Wygłaszamy referaty. Wyrzucamy swój chleb na powierzchnię wód.
Lecz ludzi zmienia to, co robią, a nie to, co czytają. Ile książek o odchudzaniu przeczytałem? Czy jestem chudszy? Ile książek o zorganizowaniu się? Nie mogę ich nawet wszystkich znaleźć.[II]
(Na początku przez pomyłkę wstawiłam tekst z nieprzetłumaczonym zdaniem o wyrzucaniu chleba. Myślałam, że to jakiś idiom. Okazuje się, że jest to cytat z Biblii, początek jedenastego rozdziału księgi Koheleta, mówiący – według przypisów w Biblii Tysiąclecia online – że warto ryzykować dla powiększenia majątku).
Po raz kolejny mam deja vu – myślałam, że to u nas w Polsce jest źle, a patrzcie, co się dzieje w Stanach, kraju „równości i wolności”: Pediatrician’s Group: Abstinence Not Enough (skrót artykułu przedrukowany na WitchVoxie, warto też poczytać komentarze).
Ogromne pieniądze zostały przez Busha przeznaczone dla szkół, w których edukacja seksualna ogranicza się wyłącznie do „nie uprawiaj seksu, to nie będziesz mieć dzieci. Każda inna metoda zawodzi” (niektórzy wspominają o chorobach przenoszonych drogą seksualną, ale nie jest to chyba obowiązkowe). Nauczycielom nie wolno udzielić uczniowi żadnych praktycznych informacji o antykoncepcji. Lekarze i aptekarze nie informują nastolatków o zagrożeniach związanych z uprawianiem seksu bez zabezpieczeń, bo „jest to niezgodne z ich moralnością”. Zauważcie, że nie mówię nawet o aborcji, tylko o zwykłej antykoncepcji. Na przykład prezerwatywie.
Jak to jest, że nie mamy doktorów – Świadków Jehowy, którzy odmawiają wykonania na pacjencie transfuzji krwi? Gdyby w wyniku takiego postępowania pacjent zmarł, doktora natychmiast pozwanoby o błąd w sztuce i zabójstwo! (Czy tam morderstwo, nie znam się na tych prawnych rozróżnieniach). Dlatego NIE MA ICH, bo rozsądnie nie pchają się tam, gdzie ich religia im zabrania. Gdzie się podziała zasada „po pierwsze – nie szkodzić”? Zaniedbanie to JEST szkoda!
Jeśli więc czyjaś moralność nie pozwala mu na pełne wykonywanie jakiegoś zawodu (zgodne z prawem państwa, do którego należą obywatele różnych religii i różnych moralności, i które powinno być oddzielone od dowolnego kościoła), to, do cholery, nie zostawaj nauczycielem w szkole publicznej (dla wszystkich religii), ginekologiem czy aptekarzem!
Pfff.
[Dodano wieczorem] Świadkowie Jehowy są oficjalnie przez państwo zwolnieni od obowiązku służby wojskowej z powodu zakazów religijnych (mogliby się, jak mi się wydaje, zgłosić dobrowolnie, gdyby złamali swoje zakazy). To dlaczego państwo nie reguluje także innych zawodów, od których bezpośrednio zależy dobrobyt innych ludzi, takich jak lekarze i aptekarze? Jeśli ktoś ma opory przed leczeniem części pacjentów i wykorzystywaniem takich leków, jakie są potrzebne, to nie powinien w ogóle dostawać dyplomu!
Co będzie następne, urzędnicy odmawiający, na przykład, wydania pozwolenia na niekatolicką (bądź nie-dowolnie inną religijną) stację radiową, albo budowę świątyni innego wyznania – bo ich moralność mówi im, że byłoby to zezwolenie na propagowanie fałszywych wartości?!
Najnowsze komentarze