Na WitchVoxie znajduje się ostatnio seria artykułów mówiących o osobistej odpowiedzialności. Jak do tej pory, najbardziej podobał mi się ten: Personal Responsibility Is Not So Personal. Jest zgrabnie napisany, spójny i ciekawy, mimo że niekoniecznie nowatorski. Mówi on o odpowiedzialności, jaką mamy wobec społeczeństwa. O tym, jak wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani, jak wiele zależy od współpracy i jak wiele możemy razem zdziałać.
Wynika to z podstawy etycznej większości neopogańskich ścieżek – masa książek, artykułów i ludzi zaciekle truje o tym, jak to cały świat jest jednością i wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Nie sikaj więc do basenu, bo wszyscy w nim pływamy, mówią. Natomiast żywi ludzie chętnie odnoszą to do działań typu ekologia, ale jakoś zupełnie zapominają, że inni ludzie i świat tuż przed ich nosem też należy do tych współpowiązanych.
Być może powód jest taki sam, jak ogromna popularność Prawa Trójpowrotu. Sprymitywizowanie ludzi. Neopogaństwo „zrób to sam, wyrzuć co ci nie pasuje” przestało rozwijać i pomagać dojrzewać, a zaczęło pozwalać na wygodne okopanie się w swoim dołeczku i postawę minimalnego wysiłku. Mamy coś za darmo? Cyckać, korzystać póki nie wyschnie! Brudno tutaj? Kopnij to pod kanapę, ktoś inny posprząta, po co się masz wysilać! Kiedy zachowuje się tak jedna osoba, nie jest tak źle. Kiedy robi to większość, mamy problem. To się nazywa gospodarka rabunkowa. Gdy dokonuje się jej na środowsku naturalnym, każdy neo- ryknie oburzony. A jeśli na ludziach – zadziwiająco wiele przymknie oczy.
Znając ludzką naturę można by przemówić do nich następująco: „Słuchajcie! Razem możemy mieć wszystko, a osobno – chałę! Jeśli nie dacie czegoś w zamian tym, którzy wam coś dają, źródełko w końcu wyschnie! Oni się zniechęcą! Inteligentny egoista o tym pamięta i wie, że może więcej dla siebie zebrać biorąc mało a długodystansowo, niż dużo na krótką metę!” Ale przecież nie o to tu chodzi, prawda? Chodzi o upadek pewnego ideału. O sprymitywizowanie mentalności środowiska, które kiedyś było elitą.
Gdzie tu osławiona neopogańska osobista odpowiedzialność? Gdzie tu minimalne poczucie empatii i zrozumienia, którego tak chętnie wymaga się od wszystkich innych? Gdzie rozwój i dojrzałość? Brak. Zostało tylko gorączkowe, prymitywne podgarnianie pod siebie, warczenie na tych, którzy nie dość chętnie dają i narzekanie na to, że nie ma więcej.
I dlatego źródełko wysycha.
Gadam zupełnie jak ci sumeryjczycy na dawno temu odkopanej tabliczce, prawda? :-)
Komentarze archiwalne
Nic dodać, nic ująć. Odpowiedzialność przestaje być modna. Przestaje od bardzo dawna, raczej staje się teraz coraz bardziej *niemodna*. Krzywienie się na to, co daleki lub na to, co robią onni – owszem. Jeśli przychodzi do oceny własnych działań – one zawsze są „w porządku”. „To nie mój problem” – sformułowanie święcące tryumfy…
Chyba jestem z sąsiedniej tabliczki.
– elwinga (12 czerwiec 2005)











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2005/06/07/osobista-odpowiedzialnosc/trackback/