Maj 2005

Maj 2005- przeglądasz archiwa miesięczne.

Bardzo łatwo jest sprawić, by ludzie w coś uwierzyli. Świetnym przykładem są diagnozy chorób, horoskopy, testy psychologiczne i inne tego typu opisy. Ludzie chętnie i, jak mi się wydaje, podświadomie szukają w sobie cech odpowiadających opisowi, jeśli to z nim chcą się identyfikować. Stąd wróżby, które można powiedzieć każdemu. Jeśli widzimy kogoś w garniturze – znajduje się przed nim wielki sukces finansowy; jeśli z obrączką – kłopoty zdrowotne małżonka/i; jeśli niespokojnego nastolatka w rumieńcach – to odpowiemy, że ma rywala/kę. Uwierzą i zaczną szukać w swoim życiu dowodów.

Ten mechanizm działa podobnie, kiedy człowiek jest nastawiony emocjonalnie do innej osoby. Jeśli nie jest ostrożny i nie stara się być bezstronny w ocenianiu jej wypowiedzi, bardzo łatwo może w nich zobaczyć to, co sobie uroi. Albo na plus, albo na minus. Osobiście więcej widziałam przypadków na minus i doszukiwania się w czyichś wypowiedziach ataków tam, gdzie ich nie było. Te wyimaginowane „dowody” stanowiły pretekst do obrażenia się i wyprowadzenia własnego ataku. A ludzie przyglądający się zwykle w to wierzyli.

Widziałam już wiele przypadków takiej pseudo-samoobrony wynikającej z (być może mimowolnego) przekręcenia słów. To, co mnie przeraża, to fakt, że jeśli człowiek się dobrze postara, to może przekręcić prawie dowolny tekst, a większość mu z rozpędu uwierzy. Tym bardziej, jeśli chce uwierzyć.

Śmierć bohaterów graczy

Pisano to w różnych czasopismach wielokrotnie, ale ja się powtórzę. Niech śmierć bohaterów graczy coś znaczy i zmienia. Nawet jeśli sami wpakowali się w sytuację, która wymusza ich zejście, niech odejdą z jakimś hukiem, a nie na zasadzie „sorry stary, trafili cię, nie żyjesz…”. Niech śmierć każdej z postaci pomaga odrobinkę reszcie drużyny, nawet jeśli ich wysiłki z góry skazane są na niepowodzenie. Rozwiń ten temat i opowiedz, jak dzięki zejściu X pozostałe postacie zyskały chwilową przewagę lub promyk nadziei na przetrwanie. Jeśli trzeba, pomiń rzuty lub posłuż się nimi kreatywnie. Niech ktoś po nich zapłacze. Niech MG, zamiast kończyć grę na śmierci postaci zakończy opowieść, opisując dalsze losy świata. Co się nie zmieniło a co wyszło na lepiej. Kilka słów o dalszych losach rodzin, pomocników, wrogów. Nie zaboli, a da poczucie zakończenia.

Gaja

Gaja zniknęła. Nikt nie płacze?

Czytam sobie rozmowy graczy RPG na temat nowego Wilkołaka i trudno mi nie zauważyć, że – nie ważne czy chwalą, czy ganią – zupełnie nie zwracają uwagi na to, że w Werewolf: Forsaken wycięli wątek Gai. Mnie osobiście ta zmiana zatkała. Być może to dlatego, że ma on dla mnie bardzo osobiste znaczenie; jestem neopoganką. W pewnym sensie Gaja JEST moją Boginią. W pewnym sensie Wilkołak częściowo odzwierciedlał walkę, którą prowadzę każdego dnia.

Zastanawiam się, czy Gaję wycięto z fabuły dlatego, że z White Wolfa odszedł Mark Rein-Hagen. W „Podręczniku Gracza” do Wilkołaka i w podstawce zresztą też przyznawał się do wielkiej sympatii do „Spiral Dance” Starhawk. A jak wiadomo, ta książka jest jednym z bardziej znanych i wpływających na pop-kulturę podręczników dla neopogańskich czarownic, opisującym magię, święta, Boginię Ziemię/Księżyc i Rogatego Boga. Dlaczego taką hipotezę uważam za prawdopodobną? Ano najwyraźniej dla twórcy systemu Gaja była bardzo ważna – umieścił ją w centrum wydarzeń. Dla kontynuatorów stała się ona jednak tylko pretekstem do krwawych i heroicznych walk wilkołaków. Rozwijano wątki Umbry, Apokalipsy, metysów, lupusów, plemion, a o roli Gai zapomniano.

Być może również dlatego ludzie nie odczuwają braku spowodowanego wycięciem tego wątku – kierując się podręcznikiem i dodatkami nigdy nie zwracali większej uwagi na Gaję. Dla mnie jednak związek wilkołaków z Matką Ziemią był podstawową cechą odróżniającą Wilkołaka od innych światów RPG, a jego zniknięcie spowodowało, że system stracił swój smaczek. Wyblakł. Dlatego chciałabym pokazać, gdzie i jak powinno się rozwinąć wątek Gai.

Czytaj dalej »

Linki – Wilkołak

Zobaczywszy, jak żałośnie mało jest na sieci stron, które coś wnoszą i działają, postanowiłam sobie zbierać linki, które uznam za przydatne, a nie pasują do żadnego innego wpisu.

Nie podobał mi się standardowy zestaw umiejętności w Zewie Cthulhu, więc go trochę przerobiłam.

Czytaj dalej »

Niedawno dostałam taki fajny link: ciekawostki ekologiczne (29.11.2007 – strona już nie działa), czyli jak pomóc środowisku ograniczając zużycie wody, gazu i energii elektrycznej oraz zwracając uwagę na wykorzystywane opakowania i środki transportu. A wy macie jakieś takie sposoby do codziennego użytku?

Jak już jestem przy ochronie środowiska, to się wymarudzę. Otóż gryzie mnie powszechne stosowanie terminu „ekologiczny” kiedy mówi się rzeczach „przyjaznych dla środowiska” (czytaj: nie niszczą go od pierwszego kopa, tylko od trzeciego). Ekologia jest to bowiem „nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, zajmująca się badaniem oddziaływań pomiędzy organizmami a ich środowiskiem” (za definicję dziękujemy Wikipedii). Przyzwyczaiła mnie do tego jeszcze nauczycielka biologii w podstawówce, sama zresztą propagująca ochronę środowiska i nie mogę się od tego odczepić.

Co więcej, obecnie terminu tego używa się najczęściej tylko w celu wywarcia na konsumencie dobrego wrażenia. Ekologiczne mogą być opakowania, jajka, pieluchy, futra, środki do prania… Sam napis zaczął dla mnie znaczyć mniej więcej tyle samo, co „nowy, wspaniały zapach!” oraz cena kończąca się na 99 groszy – tani chwyt zwiększający popularność produktu. U mnie wywołuje raczej większą nieufność. Zanim kupię coś „ekologicznego”, sprawdzę, czy rzeczywiście produkt ten czymś różni się od innych podobnych, czy też jest to jedynie pretekst do podniesienia ceny.

(Tak, musiałam ponarzekać. Czym byłby dzień bez marudzenia! ;)

…i przestała. Mówię tutaj o RPG „Wilkołak: Apokalipsa”. Widać po niej było, że napisali ją Amerykanie wychowani w kulturze chrześcijańskiej (chociażby sama nazwa systemu). Mimo to była neopogańska. Jeden z głównych twórców, Mark Rein-Hagen, w dużej mierze inspirował się „Spiral Dance” Starhawk, a po treści widać i inne wpływy. Wilkołaki przedstawione zostały jako strażnicy Gai, Bogini Ziemi, pobłogosławione przez Lunę, Panią Księżyc. Działając w zgodzie ze światem duchów starały się uchronić Ziemię przed rozpadem powodowanym przez zepsucie i brak równowagi (między trzema siłami: tworzenie, trwanie, zniszczenie), do którego walnie przyczyniają się ludzie. Grając w Wilkołaka można było odczuć dumę i szlachetność dzikiego serca, z góry skazanego na przegraną.

Owszem, gra miała wady, dziury, miejsca nielogiczne. W wydawnictwie White Wolf postanowiono więc wprowadzić radykalne poprawki. Dzisiaj przejrzałam sobie nowe wydanie gry – „Werewolf: the Forsaken”. Mark Rein-Hagen przy tym projekcie już nie pracował. Z gry całkowicie wycięto wątek Gai. Wilkołaki stały się eks-strażnikami równowagi świata, wyklętymi przez swoją matkę Lunę za zabicie swojego ojca, pierwszego strażnika, i znienawidzonymi przez cały świat duchów. Cytując z opisu produktu w polskim sklepie internetowym:

Werewolf: The Forsaken to gra o prymitywnej przemocy i nadnaturalnych stworzeniach, jakimi są wilkołaki. Te przedziwne istoty są naznaczone grzechami i zbrodniami swoich przodków, zmuszone do polowania, opuszczone i wyklęte przez społeczeństwo. Podręcznik opisuje wszystkie aspekty bycia wilkołakiem, jednym z księżycowego klanu.

Była sobie neopogańska gra. Została tylko gra. Ciekawi mnie, czemu.

Nie dyskutuj z debilem! Najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu, a potem pokona doswiadczeniem…

Najpierw będzie o nauce ogólnie. Otóż niedługo (od 13 do 21 maja) odbędzie się Festiwal Nauki w Krakowie (wiem, mnie też bolą zęby od tej strony). W programie na 20 maja wyznaczony został wykład „Alchemia – wiedza tajemna, magia czy nauka?”. Myślę że warto się przejść :)

A teraz czas na domowe przedszkole. Dzisiaj dzieci dowiedzą się, do czego sąsiedzi z Zachodu potrzebują polskich studentów informatyki. W budynku, który zajęty jest w przeważającej części przez katedrę informatyki Akademii Górniczo-Hutniczej, wiszą sobie ogłoszenia o treści mniej więcej takiej: praca w Niemczech! Firma farmaceutyczna poszukuje ludzi do pracy przy taśmie w fabryce. 5-6 dni w tygodniu, 40-48 godzin w tygodniu (plus nadgodziny), firma zapewnia dojazd, wyżywienie, mieszkanie w pobliżu zakładów. Obowiązkowy status studenta.

Kiedyś zobaczyłam na wirtualnej tablicy ogłoszeniowej AGH ogłoszenie typu „student matematyki szuka pracy, chętnie na budowie, znajomość obsługi ciężkich maszyn” i myślałam, że coś się chyba komuś pomyliło albo jest strasznym desperatem. Teraz się powoli zaczynam zastanawiać, że to może mnie się coś pomyliło, kiedy myślałam, że student, to brzmi dumnie? Bo wiecie, na tych ogłoszeniach wszystkie fiszki były zerwane…

Atos, zgodnie ze swym zwyczajem, ani go zniechęcał, ani zachęcał, sądził bowiem, że każdy powinien sam decydować o sobie. Nigdy nie dawał rad, jeśli go o nie nie proszono, a nawet gdy go proszono, kazał to sobie powtarzać dwa razy.

- Zazwyczaj prosi się o rady, by ich nie słuchać – mawiał – albo jeśli się ich słucha, to po to jedynie, by móc się gniewać później na tego, kto rady udzielił.

« Późniejsze wpisy