Dziś w ramach posiadania mnóstwa wolnego czasu postanowiłam pójść na spacer. Z przykrością stwierdziłam, że na ten sam pomysł wpadło mnóstwo innych ludzi. Zazwyczaj odludne ścieżki i szlaki zatkane były dzisiaj starszymi babciami oraz rodzinkami wyposażonymi we wrzeszczące maluchy. Ble. Ludzi na świecie jest za dużo. Na całe szczęście zwykle siedzą w domu przed telewizorem, las zostawiając wiedźmom…
Ale miało być o ziołach. Otóż z obserwacji kwiatków: przebiśniegi zakwitły dawno temu, a krokusy też już były, ale dziś zobaczyłam podbiały i nawet jedną biedną przylaszczkę. Znaczy się, już wiosna. A najwiekszym odkryciem były zeschłe resztki bielunia dziędzierzawy. Niby taka „pospolita ruderalna” roślinka, a dopiero dzisiaj udało mi się ją przyuważyć w naturze. Jeść go nie zamierzam, bo zapędy samobójcze są mi raczej obce, ale zawsze warto wiedzieć, że jest i gdzie jest. W końcu to roślina czarownic.











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2005/03/27/ziolowa-wiedzma-atakuje-odcinek-bielun/trackback/