Pomoc bywa szkodliwa

Irytuje mnie strasznie widok kogoś partaczącego robotę, którą ja bym zrobiła szybko, sprawnie i skutecznie, a na której wyniku mi zależy, bo, na przykład, jest to część projektu, z którego ocena i mnie się dostanie. Mam wtedy odruch łapania za narzędzia i pomagania tej osobie, albo wręcz robienia tego za nią. (Gdyby to wobec mnie ktoś się tak zachował, pewnie by mnie to zdenerwowało. Założę się, że na nich też to działa podobnie.)

Ta sama prawidłowość pojawia się, kiedy czytam wypowiedzi innych ludzi dotyczące Wicca. Widząc błędy rzeczowe, brak logiki argumentacji, nieumiejętność obronienia poglądu, za którym i ja się opowiadam, mam nieodparte pragnienie włączyć się do dyskusji, dogadywać i poprawiać. Bo niby czemu błędy mają się po sieci panoszyć, albo czemu tamten gość ma odejść z przekonaniem, że Wiccanie to idioci, którzy nie umieją uzasadnić swojego zdania.

Od niedawna mi w miarę przeszło i wszystkim Bogom za to dziękuję. Mam dzięki temu więcej czasu dla siebie, cierpliwości dla ludzi (tych inteligentnych i pracowitych, którzy na tą cierpliwość zasługują), a pytania o rzeczy oczywiste otrzymywane od tych, którzy oczekują, że odrobię za nich ich zadanie domowe, odsyłam pod adres www.google.pl albo od razu do diabła (bo niby dlaczego mam komuś podawać „jak zostać czarownicą, w kilku dobrze zdefiniowanych krokach, tylko szybko!” Tu zwykle następuje więcej wykrzykników, a całość jest zawsze w formie mało ortograficznej a bardzo ordynarnej, ale oszczędzę drogim czytelnikom tego widoku, wierząc w ich wyobraźnię).

Tak czy siak, chciałam się z wami podzielić powodem. Otóż pewne rodzaje pomocy mają zupełnie odmienne skutki. Trzeba dać ludziom robić własne błędy i je poprawiać (albo i nie), podejmować walki i wykaraskiwać się z nich własnymi siłami, itd. Jeśli zawsze wszystko za nich będziemy robić to oni się nigdy sami nie nauczą. Niech zatem sami odrobią swoje zadanie domowe i odcierpią frycowe, tak samo, jak cierpieli przed nimi inni, którym nikt nie pomagał. Dojrzewanie niestety wymaga przejścia przez pewne bolesne doświadczenia; kogo się przed nimi osłania, ten jest o nie uboższy i mniej dojrzały. (Zaliczam do tej kategorii również myślenie, które, jak powszechnie wiadomo, boli, bo inaczej na świecie nie byłoby tylu idiotów).

Życzę więc początkującym (i zaawansowanym zresztą też) z całego serca: pomyślnej SAMODZIELNEJ drogi!

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Wykop
  • Gwar
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Digg
  • StumbleUpon
  • Google Bookmarks
  • Reddit
  • TwitThis