Kiedy czytałam artykuł Karla Lembke, Knowing Where We Cannot Prove, wpadł mi w oczy następujący fragment (tłumaczenie moje):
(..) we wszystkich doświadczeniach religijnych można dopatrzyć się zaspokajania potrzeb psychologicznych. Wiara w życie po śmierci to ukłon w stronę naszego przywiązania do życia i próba załagodzenia naszych lęków związanych z tym, że kiedyś niechybnie się skończy. Wiara w jakiś mechanizm wymierzający boską sprawiedliwość koi udrękę wywołaną widokiem cierpiących niewinnie i winnych na wolności. Ale sam fakt, że pewna istota zaspokaja potrzebę lub pragnienie, nie powoduje, że ta istota jest fikcją.
Przypomniało mi to inną stronę, która niestety już nie istnieje. Autorka artykułu tam zamieszczonego zastanawiała się, skąd tendencja do poprzestawania na jednym wyjaśnieniu (zwykle najwygodniejszym dla autora tezy) i brak dalszego drążenia tematu. Na przykład: jeśli pewne wzorce fal mózgowych występują przy braniu narkotyków i przy doświadczeniach religijnych, oraz pobudzane są te same receptory, to niektórzy wyciągają wniosek, że doświadczenie religijne jest po prostu naturalnie wywołaną halucynacją.
Ale to już jest interpretacja faktu, a nie sam fakt. Taka interpretacja nie jest rzeczą, którą można udowodnić – przyjmuje się ją, albo i nie, w zależności od tego, czy pasuje człowiekowi do reszty „udowodnionego” światopoglądu. Te same fakty łatwo zinterpretować na różne sposoby. Na ten przykład, możnaby też powiedzieć, że przy doświadczeniu religijnym te „wspólne” efekty to tylko skutki uboczne, a badający skoncentrowali się nie na tym, co trzeba. Może w ogóle nie da się (jeszcze?) zbadać tego, co trzeba?
To właśnie dlatego jeśli ktoś mówi po prostu „to naukowo udowodnione” i oczekuje ode mnie bezwarunkowej akceptacji, zaczynam być podejrzliwa, zwłaszcza kiedy nie podaje danych źródłowych. Zbytnio mi to przypomina „oto słowo boże” wygłaszane tu i ówdzie podczas mszy. (Nie, to nie było żadne podsumowanie ani morał. Ten wpis zawiera po prostu garść luźnych przemyśleń).
Komentarze archiwalne
Sceptyk albo naginający wyniki badań do własnych teorii mógłby zinterpretować ten fakt jeszcze inaczej. Zresztą wiele zależy tu od tego, jakie narkotyki brano pod uwagę w badaniu. Bo możnaby równiez wysnuć taki wniosek, że skoro fale mają taki sam przebieg – to zażycie niektórych substancji powoduje spotkanie z bóstwem – doświadczenie religijne. Co zresztą jest przyjmowane za pewnik w niektórych kultach Ameryki Łac. (peyotlyzm –> *każde* zażycie peyotlu prowadzi do spotkania z duchami/bóstwami i jest to dla „wyznawców” tak oczywiste, jak to, że woda jest mokra)…
Pozdrawiam
Elwinga (10 luty 2005)
Przepraszam, ten komentarz miał dotyczy wpisu o przebiegu fal mózgowych po narkotykach i w doświadczeniu religijnym. Nie wiem czemu trafił tutaj.
elwi (10 luty 2005)










Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2005/02/06/fakty-a-interpretacja/trackback/