Tylko to, co fałszywe, jest zostawiane w spokoju. A wiecie czemu?
Rozumowanie pewnych ludzi, którym zostanie pokazany jakiś mechanizm dający potencjalnie władzę nad innymi, przebiega następująco:
- Co mógłbym zrobić, gdybym miał do tego dostęp?
- Mmm… No więc sąsiad sprzątałby moje podwórko, każda laska byłaby moja – także żona tego sąsiada, a moja żona zapomniałaby o rozwodzie a dzieci wreszcie robiłyby tylko to, co chcę. Dzieci jak ryby – głosu nie mają!
- Chwila, chwila… przecież mój sąsiad MA do tego dostęp!
- Na pewno w tej chwili posuwa moją żonę, bo przecież każda laska może być jego! Który facet by tego nie chciał?
- Zatłukę sukinsyna! A w ogóle, każdy, kto ma dostęp do tego mechanizmu, jest ZŁY!!
O, proszę bardzo. Nasz hipotetyczny Ktoś właśnie doszedł do wniosku, że skoro on sam myśli głównie o tym, jakby tu zmusić innych do robienia rzeczy tak, jak on chce, a wbrew ich woli, to jego sąsiad na pewno też o tym myśli. (Jeśli wszystko jest tak jak Ktoś chce – OK. Jeśli natomiast kto inny mu robi to samo – źle! Tak zwana moralność Kalego w pełnej krasie. Ale ja nie o tym chciałam.)
Zawsze się znajdą ludzie, którzy, jeśli tylko zobaczą coś działającego a potężnego, zaraz wpadną w paranoję, że za pomocą tego mechanizmu ktoś będzie chciał im zaszkodzić. A to z kolei włącza mechanizm samoobronny typu „znajdź i zniszcz, a najlepiej przekonaj też innych, żeby robili to samo”.
Stąd wniosek: jedynym sposobem, by przekonać ludzi, że na przykład magia nie jest zła, jest przekonanie ich, że nie stanowi zagrożenia – czyli że nie działa. A że czarownica to ktoś, kto używa magii… sami sobie dopiszcie ciąg dalszy.











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2005/01/20/tylko-to-co-falszywe/trackback/