Grudzień 2004

Grudzień 2004- przeglądasz archiwa miesięczne.

Czytałam sobie właśnie artykuł The Problem with Secrets (notatka z 25.11.2007 – artykuł już nie istnieje) z serwisu Wicca: For the Rest of Us. Oto jego główna teza:

Zachowywanie tajemnicy jest przestarzałe. Na dodatek przyczynia się do problemu Króliczków. Poza tym, skarżenie się, że ludzie „robią to w zły sposób” jest absurdalne, jeśli nie chcesz ich nauczyć, jak robić to właściwie.

Dokładniej: zachowywanie tajemnicy przez Tradycyjnych na temat ich praktyki stanowi problem. Zachęca to bowiem ludzi, którzy dowiedzieli się o Wicca piąte przez dziesiąte do tworzenia na ich podstawie dziwacznych konstrukcji i nazywania ich Wicca. Jeśli więc chcecie, by Wicca praktykowane na świecie było zgodne z waszym wyobrażeniem na temat „co to jest Wicca”, ciągnie autorka, to powinniście opublikować dokładnie jak je praktykować.

Autorka dodaje pod koniec, że wcale nie wymaga od Tradycyjnych opublikowania wszystkiego:

Nie trzeba ujawniać każdego drobnego detalu. Rozsądnie jest zachowywać w sekrecie szczegóły inicjacji (jeśli różnią się od tych, które zostały już szeroko opublikowane). Nie powinno się również ujawniać imion członków kowenu bez ich wyraźnego pozwolenia. To zwykły zdrowy rozsądek; nie powinno to nawet wymagać przysiąg. Jest mnóstwo magicznych koncepcji, których odpowiedzialny człowiek nigdy by nie nauczał, chyba, że wiedziałby, że student jest na to gotowy. Lecz jest też o wiele więcej materiału obecnie objętego przysięgą (a przynajmniej tak mi powiedziano), z którego uczciwi i poświęceni tematowi poszukujący naprawdę by skorzystali, a Wicca jako całość mogłoby dzięki nim odzyskać nieco więcej ze swej gwałtownie zanikającej jedności i spójności jako religia.

Cały ten artykuł jest równie niedorzeczny, jak stwierdzenie: „wiele osób chce być magistrami, żeby mieć dobrą pracę, a jeśli nie zdali egzaminów wstępnych, albo nie mają uczelni pod ręką, to kupują dyplomy podrabiane. Uczelnie powinny więc rozdawać dyplomy za darmo każdemu, kto ich zażąda, niezależnie od poziomu jego wiedzy w danym temacie”.

Skarżenie się, że ludzie robią to w zły sposób, jeśli nie chce się samemu ich uczyć, wcale nie jest absurdalne. Po prostu nie wszyscy mogą być Wiccanami i kropka! (Tak jak nie wszyscy mogą być architektami, lekarzami, informatykami, etc.) Nawet jeśli ludzie bardzo czegoś chcą, to mogą tego nie dostać, bo albo fizycznie nie ma takiej możliwości (nie mogą dotrzeć do kowenu Tradycyjnych), albo się nie nadają. Takie życie.

Tak więc Tradycyjni nie są zobowiązani do dawania niczego. Za to inni ludzie są, owszem, zobowiązani do szanowania ich prawa własności – nie wolno im więc kraść tego, czym sami Tradycyjni się nie chcą dzielić. A to, że „wszyscy kradną”, wcale nie powoduje, że staje sie to mniej kradzieżą, mniej naganne moralnie. Czy to takie trudne do zrozumienia?

Ostatni paragraf jest już zupełnie bezczelny. „Dajcie nam wszystko, co nam się spodoba, ale jak nam nie będzie zależeć, to pozwolimy wam to zachować dla siebie.” Dzięki za łaskę…

To nie sekrety sprawiają problem. Sprawia go brak poszanowania w stosunku do tych sekretów i pragnienie przywłaszczania sobie wszystkiego, co komuś wpadnie w oko, niezależnie od zdania prawdziwych właścicieli na ten temat. Chamstwo i kradzież, po prostu.

Z powyższych powodów rozważam zamknięcie całej strony. Po prostu, nie jestem inicjowana.

Ps. wszystkie tłumaczenia moje.

Komentarze archiwalne

Mało jest polskich stron, z których możnaby czerpać rzetelne informacje. Jeśli autorzy tych stron pozamykaliby je, zostałyby tylko takie których autorzy mają mniej skrupułów. Moim zdaniem wpłynełoby to bardzo źle na wizerunek Polskiej wicca i przyokazji prowadziło istną dezinformację. Może nawet masowy napływ puchatych króliczków.

– Riannon (23 grudzień 2004)


Podpisuję się pod postem Riannon – jeśli znikną DOBRE i rzetelne strony, na polskiej sieci zostaną kolorowe stronki tych, którzy co prawda nawet *przepisując* Cunninghama (nic innego nie czytali bo i po co a i jego nie do końca, bo i po co…) są w stanie popełniać błąd za błędem – ale w tytułowaniu się Najwyższym Kapłanem Tego i Owego nie zapominają o żadnym przecinku.
Są i naprawdę istnieją ludzie, którzy potrzebują rzetelnej informacji – i oni, chociaż rzadko wpisują siędo ksiąg gości, bardzo doceniają i bardzo potrzebują istnienia bircha.
A na bezczelnych i po prostu głupich nie wynaleziono jak dotąd skutecznej klątwy ;)))

– Amber (23 grudzień 2004)


Dokładnie. Ja nie zamykam. Moje kompleksy nie powinny prowadzić do tego, że ktoś będzie pozbawiony informacji.

– Enenna (23 grudzień 2004)


Mam wrażenie, że wszystkie trzy minęłyście się z tym, o co mi tak naprawdę chodzi.

Już dawno temu przestałam robić rzeczy „dla anonimowych ludzi” a później także zrezygnowałam z „poprawiania wizerunku polskiej Wicca”. Studiuję temat, który mnie pociąga i spisuję wyniki, ponieważ to właśnie robi się z wiedzą. Niejako przy okazji korzyści z takiego stanu rzeczy mogą odnosić też inni.

Od jakiegoś czasu dręczą mnie jednak dwie sprawy i to właśnie one wpłynęły na zastanawianie się nad zamknięciem strony.

Pierwsza jest taka, że birch stopniowo odbiega od mojego życia. Moja praktyka to nie jest coś, co chcę przedstawić byle komu, a muszę się liczyć z tym, że bircha będą czytać i *wykorzystywać* „byle ktosie”. Mam X tłumaczeń, wierszy, rytuałów, odkryć, które nigdy nie znajdą się na tej stronie, ponieważ nie chcę, by zostały sprofanowane przez hordy królików, tak, jak niegdyś został potraktowany „wiccański różaniec”. (Zaczęłam w związku z tym myśleć nad rejestracją użytkowników i ograniczeniem dostępu do pewnych części strony tylko dla ludzi zarejestrowanych).

Po drugie, uważam, że prawo do miana Wiccan mają tak naprawdę tylko Wiccanie Tradycyjni. Dlatego „polskie Wicca” tak naprawdę nie istnieje – składa się z dwóch Wiccanek i trzeciej w treningu. Tradycyjni twierdzą, że choćbym na łbie stanęła, to i tak nie odkryję sedna sprawy. I rzeczywiście – sama odnalazłam kilka przykładów na to, że różne ważne elementy zostały zagubione w przejściu Wicca Tradycyjne -> Wicca Eklektyczne. Bez rozmowy z Tradycyjnymi nigdy nie zorientowałabym się, że istnieją lub że są ważne. (Nie napisałam o nich na stronie i nie mam zamiaru tego zrobić, bo nie chcę, żeby były wykorzystywane przez „byle ktosiów”).

Czy jest zatem sens utrzymywać taką atrapę, o której nie mogę powiedzieć ani że przedstawia jedynie moje poglądy, ani że ukazuje prawdziwe znaczenie, sedno Wicca?

Tradycyjni twierdzą też, że nie życzą sobie żadnych naukowych opracowań ani prób odtworzenia ich religii. Wiecie, to *ich* religia. Jedyną rzeczą, którą uczciwy człowiek może na takie dictum odpowiedzieć, jest „bardzo przepraszam”. A następnie powinien przestać pchać nos w nie swoje sprawy, kraść im imię i wypaczać praktyki. Tym właśnie byłoby zamknięcie strony.

Jeśli więc to, że chcę żyć uczciwie, zgodnie z deklarowanymi przez siebie poglądami, to się nazywa kompleks… to ja nie mam więcej pytań.

I jeszcze jedno: moje czyste sumienie jest dla mnie ważniejsze, niż potrzeby innych, którym sumienie podpowiada widać inaczej. Jak pisałam we wpisie, to, że kradzież jest popełniana często, nie znaczy wcale, że jest przez to mniej kradzieżą.

– 3Jane (24 grudzień 2004)


Z drugiej strony taką stroną informacyjną możesz też w pewnym stopniu pomóc tradycyjnym. Przecież dla nich bardzo niekorzystnym faktem byłoby, gdyby znalazła się jakaś grupa podszywająca się pod nich, a robiąca im złą opinię. Takie szczątkowe informacje napewno są potrzebne. W szczególności, że w polskim internecie nia wiele dobrych stron. Pozatym, tradycyjni niektóre rzeczy sami ujawnili, choćby Janus i jego „Anatomia Esabatu”.

– Riannon (24 grudzień 2004)


Rozumiem, że nie masz żadnych „zobowiązań” wobec (najczęściej) anonimowych czytelników tej strony (mam na myśli czytelników „świadomych”, a nie żadnych żartownisiów zamieszczających zabawne w swoim własnym mniemaniu wpisy w ksiedze gości itp.). Tak samo, czytelnicy ci nie mają „prawa” domagać się od Ciebie prowadzenia tej strony. Mimo to uważam, że dobrze, że ta strona istnieje i warto ją dalej prowadzić. Nie tylko ze wzgledu na artykuly o charakterze czysto informacyjnym, ale właśnie także różne bardziej osobiste notatki (Wiedźmolog). Pozdr.

– Wulfryk (28 grudzień 2004)


Poruszyłaś bardzo ciekowy problem(a właściwie dwa )

Jak najbardziej rozumiem stanowisko Tradycyjnych praktykowanie wicca bez inicjacji de facto wicca już nie jest,to tylko swobodna interpretacja na temat .Szczególnie,że wicca jest religią misteryjną opartą na doświadczeniu a nie na dogmatach(jak np. Chrześćjaństwo).Co oczewiście nie znaczy że „wicca ekletyczne” jest złe. Nie! Tylko że to nie jest (według mnie) wicca.

Co do kwestii tajemnicy i nierozpowszechniania (ogólnie a nie tylko w kontekście wicca) to według mnie jest jak najbardziej potrzebna Jest sporo ogólnodostępnych materiałów wystarczających do pobieżnego zapoznania się z tematem a jeśli ktoś jest tym naprawdę zainteresowany to znajdzie sposób żeby dotrzeć głębiej.(a jeśli zainteresował się czarami pod wpływem Bravo Girl i Harrego Pottera to znudzi się po miesiącu i wyjdzie to wszystkim na dobre)

Pozdrawiam

– Awaiku (29 grudzień 2004)


Troszkę się nie zgadzam. Widzisz, oczywiście, nie można dzielić się z „byle ktosiem” swoim religijnym doświadczeniem, bo to rzecz inntymna. Ale uważam, że Tradycyjni powinni określić wkońcu pewne ogólne zasady dotyczące Wicca, dać choć szansę się z nim zapoznania z innego źródła niż kontakt fizyczny. Bo jak dobrze powiedziałaś, w Polsce nie ma Wicca jako takiego, jest rozbujany eklektyzm. Ale co jest tego przyczyną? Brak źródeł. Brak dobrych opracowań. Nie zwierzeń i przemyśleń religijnych wiccanina tradycyjnego, ale odgórnie, przez Tradycyjnych, określonych norm, zasad, teologii, z którą mogli by się zwykli zjadacze chleba zapoznać. Jeżeli chcemy „poważnego” wicca, a nie eklektyzmu, który nigdy nie jest dobry, to trzeba masy uczyć dobrego wicca, a nie mówić: „jest Bóg i Bogini, resztę znajdźcie se sami. Albo doróbcie, co nas to obchodzi?” Z takim podejściem Wicca bedzie profanowane przez profanów, masy będą zachłystywać się namiastką wicca, a tego czego nie będą wiedzieć, to sobie dorobią, a Tradycyjni? A Tradycyjni to będzie nikomu nie znana Elita i kółko wzajemnej adoracji. Czemu Gardner wyjawił w ogóle istnienie Wicca, mimo, że wiązała go tajemnica (wedle legendy ofcorze) Aby świat dowiedział się o Wicca. I świat się dowiedział. Nie czas może zacząć ów świat nauczać, powiedzieć mu coś więcej. Ogólnie moja wiedza o Wicca jest mała, ale to dlatego, że materiały są skąpe, albo marne. Jak to mawiają, konwencja westernu przeżarła siebie samą. Zamiłowanie do tajemnicy, wywodzące się z magii ceremonialnej, ogranicza rozszerzanie się Wicca. Dobrego Wicca, Głębokiego. Duchowego. Mającego jakiś przekaz. W zamian mamy breje w postaci eklektyzmu. Nie wiem czy odkrycie rąbka tajemnicy przyjdzie z czasem czy nie, ale myślę, ze dobrze by było wziąść trochę przykładu z innych religii, choćby buddyzmu, którego się nie strzeże jak ostatniej świętości, który jest dostępny wszystkim. A buddystą zostanie tylko ten, który ma po temu predyspozycje, nie każdy. Kończąc – uważam, że dobrze by było wprowadzić odgórnie pewne zasady, wystarczająco szczegółowe, aby móc wyraźnie wskazać o co w tym wszystkim chodzi i jak powinno się niektóre rzeczy rozumieć, a zarazem nie dotykając inntymnej części wiary. Teoria, a nie osobista praktyka. Nauczanie a nie dzielenie się doświadczeniem. Jest to myślę wykonalne. I być może Wicca nie jawiłaby się postronnym jako, z jednej strony kupa bzdet bez ładu ni składu, lub jako jakoweś praktyki masonerskie dla nielicznych i wtajemniczonych. I proszę, bez argumentu, że Tradycyjnym nie zależy na nawracaniu, dzieleniu się wiedzą. Inny przykład dał Gardner

– Kamil (Yrol, Mieszko – jak kto chce) (30 grudzień 2004)


Mieszko, jednej rzeczy nie łapiesz.

Wicca Tradycyjne to nie jest religia, która ma „określonych normy, zasady, teologię”. To w ogóle nie jest religia, to jest wyspecjalizowany kult dwojga Bóstw. Tak samo jak misteria eleuzyńskie.

Tradycyjni dzielą się wiedzą – na tyle, na ile leży to w ich chęciach i możliwościach. Chociażby na amberandjet. Ale nie istnieje inny sposób przekazania doświadczenia nieopisywalnego słowami niż przez kontakt bezpośredni, demonstrację i odczucie. Nie da się z misterium zapoznać w sposób inny niż nauka bezpośrednia.

Tu nie chodzi o wiedzę ani teorię. To trzeba przeżyć, żeby zrozumieć. Opisywanie misterium słowami ma równie mało sensu, jak opisywanie ślepemu koloru zielonego. Jaki jest? No… zielony. Można spróbować nauczyć tego ślepego fizyki i podać, jaką długość fali ma kolor zielony. Ale to nigdy nie zastąpi samego widoku zieloności, nawet jeśli rozłożysz zielony na drobne, naukowe strzępki i przeanalizujesz na śmierć.

Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś z nich powiedział: „jest Bóg, jest Bogini, a resztę sobie doróbcie”. Wręcz przeciwnie, zwykle brzmi to jakoś tak: „My robimy mniej więcej to-a-to. Nie dorabiajcie do tego nic, bo to nie dla was, zostawcie to w spokoju. Uczyć będziemy ludzi wybranych przez nas, tych, którzy są odpowiedni (stabilni psychicznie, dojrzali i „czują” to o co nam chodzi).”

Cały czas mówię o jednym: czasem jest tak, że pewnych rzeczy nie można mieć, nawet jeśli się ich chce. Branie ich bez zgody właściciela to kradzież, a żądanie, żeby ten właściciel dobrowolnie akceptował tą kradzież i jeszcze sam od siebie coś złodziejowi dokładał, to bezczelność.

– 3Jane (30 grudzień 2004)


Hmmm. Trudno nie zgodzić się z Twoją argumentacją. Mimo, że uważam, że można byłoby to jakoś rozwiązać. Bo niestety, takie podejście do otwarcia na innych nie pozwoli Wicca rozkwitnąć, ale stanie się religią dla nielicznych, zaś to, co było dane masom rozpłynie się w eklektyźmie. Szczerze powiedziawszy nie mam prawa się wypowiadać, a właściwie pouczać kogokolwiek, skoro nie mam odpowiedniej wiedzy, wieć nie będę tego robić. Chcę jednak dać do zrozumienia, że taka polityka postępowania, wedlug mego subiektywnego zdania, nie wróży Wicca Tradycyjnemu przyszłości. Co do Twej dziwnej teorii na temat kradzieży, nie bardzo wiem, o co Ci chodzi, ponieważ jeżeli Tradycyjni nie udostępnią swej wiedzy, to nikt im jej nie wykradnie, bo jest objęta tajemnicą. Zaś jeżeli zamieszczają to gdzieś, np na sieci, to nie jest to już kradziesz. Podszywanie się pod Tradycyjnych po przeczytaniu kilku książek to nic innego, tylko narażanie się na śmieszność, a żądanie, aby ktoś kogoś nauczył tej ścieżki, to pobożne życzenia, nie zaś kradzież. Jeżeli ktoś, nawet w beszczelny sposób rządałby od Ciebie, abyś mu wyjawiła tajemnicę, to on jeszcze nie kradnie, a Ty go możesz poprostu wyśmiać:]

Tak czy owak, pozdrawiam i mam nadzieję, że kiedyś Tradycyjni pomyślą, że jednak wartoby przeciwstawić się eklektyzmowi, bo przez swoja bierną postawę w rzeczywistości przyzwalają na dorabianie sobie różnych rzeczy, tak jak wspomniałem wcześniej. Ale to tylko pobożne życzenia;)

– Mieszko (30 grudzień 2004)


Jeden wtręt w to, co piszesz, Mieszko: Wicca (Tradycyjna) jest dla nielicznych. I dlatego się nie otwiera, dlatego większość wiedzy na swój temat obkłada tajemnicą, dlatego wybiera ludzi do szkoleń starannie. Religii masowych i niestawiających wymagań jest do wyboru do koloru, masa niekoniecznie musi się upierać na ‚bycie wiccanami’.
Przynajmniej tak to widzę. Z zewnątrz, spoza kręgu inicjowanych.

– Amber (30 grudzień 2004)


Mi nie chodzi naprawdę o to aby tradycyjni wyjawili swe sekrety zwykłym „śmiertelnikom”. Nie mam nawet prawa tego wymagać. Mi jedynie chodzi o to, że gdyby Tradycyjni zdecydowaliby się kiedyś dokonać kilku opracowań naukowych, teorytycznych, unifikacyjnych, w końcu, teologicznych, myślę, że byłby to krok do przodu. Coś co się nie rozwija, cofa się. Myślę, że Gardner uważał tak samo i dlatego wyjawił istnienie Wicca. Inaczej nie byłoby dziś Tradycyjnych z ich tajemnicami. A przynajmniej my byśmy o tym nie wiedzieli. Ale już wiemy i każdy z chęcią by się zapoznał z dobrym materiałem. Bo uważam, że eklektyzm nie jest dobry. Sprawia, że zamiast duchowości często mamy doczynienia tylko z samym rytuałem bez jakiegokolwiek prawdziwego odniesienia do duchowości. Słowo Masa może źle brzmi. Lepiej, jak sformuuje to tak. Ludzie, którzy poszukują swej ścieżki duchowej na drodze Wicca pragną zgłębić tą religię, a ponieważ w niektórych częściach świata nie mają co liczyć na kontakt z nauczycielem, przynajmniej na początku, z chęcią sięgnęli by po dobre opracowanie. To tylko mój postulat. Ponieważ zaczynam się powtarzać, więc będę, jeżeli ktoś wyrazi chęć dysputy, prowadził dyskusję już pod troche innym kątem i ze szczegółową argumentacją na szczegółowe zagadnienia.
Pozdrawiam.
Poszukujący;)

– Amber (31 grudzień 2004)


ten komentarz u góry jest mój:) Pisałem go bardzo późno w nocy i mi się pomyliły pola:) Wpisałem zwrot osobowy w pole podpisu i wyszło, że podszywam się pod Amber:) No więc tak nie jest:) To u góry to moje:)

– mieszko (31 grudzień 2004)


A zatem Amber poczuła się w obowiązku wtrącić trzy grosze i jeszcze bardziej zamieszać w podpisach ;)
Zastrzegam, że piszę z pozycji poganina, nie inicjowanego wiccanina. Na ile się orientuję, spisanie tekstów, których powstanie postulujesz jest niemożliwe a przynajmniej trudno wykonalne:
1. ‚unifikacja’ – nie ma (chyba) jednolitych gardnerian, aleksandrian etc. To rdzeń pozostaje ten sam a każdy nowo powstały kowen może lekko modyfikować, to z czym ’startował’ w oparciu o swoje doświadczenie. Poza tym, większośc tego ‚rdzenia’ jest (jak wnioskuję) nie do użytku publicznego – obłożona milczeniem
2. teologia – czy w ogóle w przypadku wicca można mówić o teologii? Tu proszę o pomoc wiedzących w tej materii.
Wreszcie, wątpię, żeby była wola przygotowywania takich opracowań. Widzę to tak: jeśli komuś na tyle zależy na tej wiedzy, żeby do niej dotrzeć i przekonać mających ją, że powinien ją otrzymać, nie potrzebuje opracowań bo czerpie ze źródła. A jeśli ktoś jej aż tak nie pragnie, okrawkami może tylko zrobić sobie albo komuś krzywdę. A że to niesprawiedliwe? Ha, życie też jest niesprawiedliwe.
Z pozycji poszukującego mogę tym być sfrustrowana, ale zostaje uszanować wolę tych, którzy dotarli do określonej mądrości i wiedzy a poznawszy ją uznali, że takie bariery są potrzebne. Myślę że wiedzą lepiej niż ludzie z zewnątrz – bo wiedzą czego chronią.

– Amber (1 styczeń 2005)


Ależ ja nie mówie tu nic o sprawiedliwości czy jej braku. To jest po za tematem dyskusji:) Życie w ogóle mało wspólnego ma ze sprawiedliwością, a sprawiedliwości jako takiej nie ma, chyba, że w systemach religijnych (chrześcijański Bóg, buddyjskie prawo karmy) czy filozoficznych.
AD1 – a szkoda, bo unifikacja byłaby dobra, chociaż w tych podstawowych sprawach
AD2 – jest Bóg, jest Bogini, a teologia to nic innego jak „słowo o bogu”, także chyba istnieć powinna;)
AD3 – ależ mnie nie chodzi o to, że ktoś chce zostać garderianinem, więc garderianie powinni wydać o swojej ścieżce książkę i zdradzić swe sekrety. Mi chodzi o oczyszczenie wicca z eklektyzmu i stworzenie przez tredycyjnych zarysu wicca, nie same ogólniki, ale też nie tajemnice. To nie tylko by pomogło w rozróżnieniu wicca od jego eklektycznych form, ale również zbudowałoby w pewnym stopniu powagę tej religii, zdeka osłabioną przez obecne wydawnictwa eklektyczne. Oczywiście, rozumiem, że wtajemniczonych, tradycyjnych etc. nie wiele obchodzi rozwój innych, no bo z jakiej racji miało by ich to obchodzić i ja to zupełnie rozumiem i akceptuje i nie staje tu na straży poglądu o zupełnej dostępności mas do wiedzy tradycyjnych bez ich błogosławieństwa. Ja uważam, że każda religia jeżeli chce się rozwijać, powinna dać się rozpoznać, dać się zrozumieć szerszym kręgom społecznym. Bo to, co się nie rozwija, cofa się. A tego bym nie chciał w przypadku wicca. Mam nadzieje, że Tradycyjni jednak spojrzą na to z tej perspektywy. I niech nikt nie weźmie mych słów za obłudę (mówi tak, żeby mieć dostęp do wiedzy łatwym kosztem), ponieważ ja nigdy nie nazwałem się wiccaninem i wątpie czy się kiedyś nazwę. Mnie interesuje ta religia na razie tylko ze względów teorytycznych i poznawczych i jeżeli nie otrzymam odpowiedzi na me pytania to nie załamie mi się światopogląd, zadam inne pytania gdzie indziej:) Bo taka jest prawda, że gdy chce się zmienić religię, najpierw trzeba poznać ją przed zmianą i wszyscy Ci, którzy mianują się wiccanami niewiele o wicca wiedząc, bo niby skąd, powinni się zastanowić ile w tym duchowości a ile próby odnalezienia owej duchowości na ścieżce wicca.
Pozdrawiam

– mieszko (2 styczeń 2005)


Mieszko,

1) Tradycyjni JUŻ napisali wiele rzeczy. Jak dla mnie, napisali wystarczająco, a czasem sami twierdzą, że za dużo. Nie wiem, na jakiej podstawie twierdzisz, że nie ma nawet „kilku” opracowań. Trzeba tylko trochę ruszyć tyłek, zamiast siedzieć i wymagać, żeby inni zadbali o człowieka. Nauczyć się po angielsku, zaoszczędzić pieniądze, sprowadzić z Amazonu. Wymieniać się z innymi, którzy tak robią. Rezultat? *patrzy się wymownie na pełną półkę*

2) Najwyraźniej pewni ludzie mają inne od ciebie zdanie na temat tego, co jest najlepsze dla ich religii i jak powinien wyglądać jej rozwój. Nie widzę powodu, żeby podchodzić do nich protekcjonalnie, zwłaszcza że wszyscy w kupie mają o wiele więcej doświadczenia, niż ty.

Bardzo szanuję ludzi, którzy nie mierzą sukcesu religii ilością jej wyznawców i nie stają na głowie, by zmaksymalizować ilość nawróconych. Bardzo szanuję tych, którzy nie uważają, że należy wszystkim wszystko ułatawiać.

Chcesz być Wiccaninem – powinieneś w to włożyć DUŻO wysiłku. To nie Tradycyjni mają się troskać, czy ktoś przypadkiem nie ominie ich drzwi – odwrotnie, to ci, którzy do nich przychodzą, powinni czuć wołanie na tyle silne, że nie mogą iść w innym kierunku. Bywają ludzie, co czekają paręnaście lat – na możliwość wyjazdu do innego kraju czy na to, żeby poczuć się wewnętrznie gotowymi.

I to mi się podoba. I to szanuję. I tak jest lepiej.

3) NIE można napisać o czymś, czego się tylko doświadcza – nie można więc opisać zasad i teologii Wicca Tradycyjnego. Nie można zunifikować sposobu, w jaki różne osoby postrzegają świat. O tym cały czas mówimy ja i Amber.

Wicca się nie da postrzegać w terminach opracowań, teologii, unifikacji, liturgii od A do Z… Nie ta religia! To, co mówisz, brzmi podobnie do sytuacji, w której monoteista powiedziałby „No drodzy politeiści, opowiedzcie mi o swoim jedynym bogu, który stworzył wszystko inne. Ci inni bogowie to tylko takie duszki, jak anioły, prawda? Tak naprawdę, zbawienie może wam ofiarować tylko Jedyny?” Nie każdą religię da się rozumieć w terminach tej, którą ty wyznajesz. Czasem trzeba zmienić perspektywę.

4) proszę o przeniesienie tej dyskusji na emaile. Na przykład część zapisanych na Wicca-ABC mogłaby być zainteresowana.

– 3Jane (2 styczeń 2005)


kończąc dysputę – jak to mawiają, tyle jest punktów widzenia, ile ludzi. Jak już powiedziałem, szanuję to. Myślę, że to dobry czas na koniec dyskusji. Aha, 3Jane, nie oceniaj mojego poziomu zaangażowania (zgrabnie ubierając ją w formę ogólności) nie znając mnie osobiście.
Pozdrawiam.

– mieszko (14 styczeń 2005)


Po paru latach patrzę na tę dyskusję i żałuję, że nie dopisałam wtedy jednego wyjaśnienia: użyłam złej formy gramatycznej, bo byłam do niej przyzwyczajona w mowie potocznej. Pisząc „Chcesz być Wiccaninem?” miałam na myśli ogólnie „Ktoś chce być Wiccaninem?”. Niechcący obraziłam Mieszka.