Nie od dziś wiadomo, że kiedy archeolodzy coś znajdą i nie wiedzą do czego służy, piszą, że jest to przedmiot kultowy. Czasem łapią za to neopoganie i stwierdzają, że interpretacja pasuje im do ulubionej teorii, więc przyjmą ją jako poprawną (na przykład: istnieje malunek naskalny w jaskini, który przedstawia postać ludzką z rogami, stąd wniosek, że cześć Rogatego Boga trwa od wieków). W ramach zaleceń ostrożności powtórzę więc anegdotę, którą zasłyszałam o takiej właśnie archeologii spekulatywnej.
Otóż jakiś czas temu znany archeolog odkopał dziwną strukturę z zaostrzonych na końcu drewnianych palików. Struktura była dziwnie regularna i wyglądała na dzieło rąk ludzkich, ale archeolog nie miał pojęcia, do czego mogła służyć. Wniosek? Przedmiot kultowy! Obfotografowano ją zatem, napisano o niej pracę, różni archeologowie kiwali nad nią głowami z mądrą miną.
I wszystko byłoby pięknie, a ludzie zyskaliby nowy zabytek, nad którym mogliby się głowić i rekonstruować kult z nim związany, gdyby nie pewien wredny biolog, któremu te zdjęcia przypadkiem wpadły w ręce. Popatrzył na nie, kiwnął głową i spokojnie skomentował: bobry.











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2004/11/24/archeologia-spekulatywna/trackback/