Archeologia spekulatywna

Nie od dziś wiadomo, że kiedy archeolodzy coś znajdą i nie wiedzą do czego służy, piszą, że jest to przedmiot kultowy. Czasem łapią za to neopoganie i stwierdzają, że interpretacja pasuje im do ulubionej teorii, więc przyjmą ją jako poprawną (na przykład: istnieje malunek naskalny w jaskini, który przedstawia postać ludzką z rogami, stąd wniosek, że cześć Rogatego Boga trwa od wieków). W ramach zaleceń ostrożności powtórzę więc anegdotę, którą zasłyszałam o takiej właśnie archeologii spekulatywnej.

Otóż jakiś czas temu znany archeolog odkopał dziwną strukturę z zaostrzonych na końcu drewnianych palików. Struktura była dziwnie regularna i wyglądała na dzieło rąk ludzkich, ale archeolog nie miał pojęcia, do czego mogła służyć. Wniosek? Przedmiot kultowy! Obfotografowano ją zatem, napisano o niej pracę, różni archeologowie kiwali nad nią głowami z mądrą miną.

I wszystko byłoby pięknie, a ludzie zyskaliby nowy zabytek, nad którym mogliby się głowić i rekonstruować kult z nim związany, gdyby nie pewien wredny biolog, któremu te zdjęcia przypadkiem wpadły w ręce. Popatrzył na nie, kiwnął głową i spokojnie skomentował: bobry.

Zapisz w serwisie społecznym: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • email
  • Wykop
  • Gwar
  • Facebook
  • del.icio.us
  • Digg
  • StumbleUpon
  • Google Bookmarks
  • Reddit
  • TwitThis