Temat do przemyśleń na dzisiaj:
Bardzo ważne jest, aby rozumieć, że Bogowie są rzeczywistymi i żyjącymi istotami. Nie są zaledwie uosobieniami sił natury, ani jungowskimi archetypami, które znajdują się jedynie w naszych umysłach – choć praca Junga może być pomocna w zrozumieniu ich natury jako żyjących istot. Te istoty boskie, które nazywamy „Bogami” (to znaczy Asowie i Wanowie), są również „osobowymi bóstwami”, które aktywnie interesują się sprawami ludzkości i pragną związków ze swoimi wyznawcami. Ważne jest, by o tym pamiętać, kiedy odprawiamy ceremonie lub modlimy się do Bogów. Nie są magicznymi symbolami, którymi się manipuluje, nasza religia nie jest też jakąś olbrzymim kosmicznym automatem do sprzedaży, gdzie wrzuca się ofiarę, a wylatują błogosławieństwa. Bogowie są żyjącymi istotami i oferują nam korzyści, ponieważ jesteśmy ich przyjaciółmi i towarzyszami. Zawsze trzeba ich traktować z szacunkiem.
To napisali ludzie z Asatru (rekonstrukcji pogaństwa nordyckiego) i stąd „Asowie i Wanowie” – w tamtej mitologii są to, upraszczając, dwa wielkie rody bogów.
Komentarze archiwalne
Ale za to Gardner pisze: „the Gods are real, not as persons, but as vehicles of power”. Ja to rozumiem tak, że Bogowie są poniekąd interfejsem na siły, których się dotyka podczas rytuału, albo też, z drugiej strony, naszym przedstawieniem tych sił. Aczkolwiek nie wykluczam, że skoro siła działa z osobową jednostką poprzez samo oddziaływanie może poniekąd przyjąć cechy tej jednostki.
– Ailinon (11 listopad 2004)
Książki Gardnera to nie jest Biblia Wicca. W wielu ich miejscach umieszczał własne spekulacje – szczególnie odnośnie interpretacji przekazów otrzymanych od czarownic oraz historii ich kultu. A czasem ponoć celowo robił czytelników w konia i nie mówił prawdy, co było w tamtych czasach popularne przy publikacji materiałów zastrzeżonych (książki Regardiego i Crowleya też są ponoć pełne takich „pułapek”).
Ponadto nie wszystkie pomysły, które zaprezentował w książkach, dotrwały do dziś jako część tradycji. Ot, choćby ten kawałek, że kobieta musi być „słodka”, młoda i piękna, by była warta tego, by zstąpiła w nią Bogini (a zatem by została Arcykapłanką).
Fragment który zacytowałaś klasyfikuje się dla mnie jako jego prywatne zdanie wywodzące się ze znajomości teorii popularnych wtedy w środowiskach okultystycznych, a nie widać tego, bo wyjęłaś go z kontekstu. A wygląda on tak:
„Initiates will understand me when I say that the Gods are real, not as persons, but as vehicles of power. Much food for thought upon this point will be found in such books as The Mystical Qabalah, by Dion Fortune. And The Art of Creation, by Edward Carpenter, by those who care to seek.”
Zauważ, że pisze „Initiates” (i odnosi się do książek Fortune). Uważam w związku z tym, że chodzi mu o inicjowanych w WMT (Western Mystery Tradition, czyli ścieżki pokrewne Złotemu Świtowi, teozofii, wytworom Crowleya), bo tak wtedy tego słowa powszechnie używano. Natomiast gdzie Gardner mówi o przekazach od czarownic – identyfikuje je jako „witches”.
I nigdzie nie mówi, że to czarownice mu ten pogląd przekazały. Wręcz przeciwnie, wcześniej pisze tak:
„In fact, [the witches] seem to consider the gods as being more like powerful friends than deities to be worshipped.”
A w ogóle to nie omówimy obu książek w komentarzach do loga… kompilacja i interpretacja takich cytatów to materiał na artykuł albo i kilka :)
– 3Jane (17 listopad 2004)
Ależ nie upieram się co do tego, że to jest zdanie rodem z Biblii :) Po prostu zwróciłam uwagę na fakt, iż jego wymowa jest nieco inna niż zacytowany przez Ciebie fragment. Natomiast oczywiście, tradycja się zmienia – musi, inaczej by nie przetrwała, bo każde następne pokolenie jest trochę inne i tym samym pewne rzeczy będzie robić trochę inaczej. I właśnie z tego powodu ciekawi mnie fakt, jak ewoluowały które poglądy i co (o bóstwach, rytuałach, strukturach, itp.) sądziły dawne czarownice w przeciwieństwie do tego co sądzą teraz.
Ale, jak mówisz, to materiał na wiele prac i dyskusji. Są do tego odpowiedniejsze miejsca niż komentarze ;)
– Ailinon (18 listopad 2004)
Jak mówi pewien miły pan w TV: jednak tego nie dowiemy się już nigdy…
(tego = tego, co sądziły dawne czarownice) :)
3Jane (18 listopad 2004)











Komentarze (0)
RSS komentarzy do tego wpisu
Trackback link: http://www.3jane.pl/2004/11/10/o-naturze-bogow/trackback/