Jacy są współcześni poganie?

Po poganach, którzy spędzili na ścieżce więcej niż powiedzmy 5 lat, spodziewałabym się bezkompromisowości i wiary w siebie. Nie dlatego, że są poganami, ale dlatego, że są członkami zdezorganizowanej religii mniejszościowej.

Jak na razie, większość pogan zaczyna samotnie: samotnie przemyśliwa rzeczy i praktykuje. Żeby w ogóle zacząć, muszą przeciwstawić się naciskowi otoczenia, które mówi im (bezpośrednio lub nie), jakie zachowanie jest akceptowalne: które religie, jaki stopień żarliwości religijnej, jaki stopień wiary w rzeczy nadprzyrodzone, jaki stopień zainteresowania innymi religiami, jakie praktyki.

Żeby się temu oprzeć, zaryzykować coś nowego, hipotetyczny poganin musi mieć wiarę w siebie i w to, że wie lepiej niż inni. A potem musi się tego trzymać, wytrzymać erozję poglądów wynikającą z zetknięcia ze światem, który mówi „to nie ma sensu”, „nie wychylaj się”, „nie bądź śmieszny”, który utrudnia odłożenie czasu na praktyki religijne (jak powiedzieć „teraz chcę spokojnie sie pomodlić” jeśli twoja rodzina uważa twoją religię za złą lub śmieszną?) i ogólną zmianę siebie. Świat nie chce, żebyś stał się poganinem. Świat lubi status quo.

Dlatego większość pogan, którzy wytrwali przy swoim, zrobili to płynąc pod prąd. To są ludzie twardzi, przyzwyczajeni do walki i do tego, że wiedzą lepiej.

Stąd, oczywiście, biorą się potem wojny. Składasz dziesięciu ludzi nienawykłych do współpracy w grupie, a nawykłych za to do stawiania na swoim i cenienia swoich poglądów nad poglądy innych, a kończy się to jatką, bo każdy z członków wie lepiej i głęboko w swój autorytet wierzy (bo bez tej wiary by nie przetrwał jako poganin).

Kiedy pogaństwo będzie bardziej mainstreamowe, kiedy będzie można je praktykować bez wysiłku psychicznego, kiedy poganie będą nawracać się przez dołączenie do społeczności (nie grupy-zbieraniny indywidualistycznych jednostek), kiedy będą mogli uznać autorytet innych bez obawy, że utracą swoją tożsamość – wtedy wojny przycichną. „Konformista” to inne słowo na „człowiek, z którym wreszcie można coś zbudować”.

Czasem bezkompromisowość nazywa się „ego”, przydając temu słowa negatywny wydźwięk. Nie podoba mi się to. Nie zgadzam się z tym, żeby abnegacja, altruizm i pokora były cechami duchowości. Podobało mi się podejście Brendana Myersa w książce „The other side of virtue” (druga strona cnoty). Myers pokazuje tam, że obecna kultura zachodnia uważa, że duchowość wyraża się poprzez cnoty oparte na pasywności i zaniechaniu (posłuszeństwo, skromność, wyrzekanie się rzeczy itp), gdy tymczasem pogańskie cnoty były wg niego aktywne i polegały na dążeniu do doskonałości (rzeczy takie jak honor, odwaga, zaufanie, przyjaźń i sprawiedliwość).

Generalnie, jako poganka, wolałabym być bohaterem niż świętym/pustelnikiem.

Polecam też esej Thorn Coyle o cnocie dumy.

Pagan everyday: breakfast blessing prayer

Speaking a blessing over my morning meal is, I believe, of great benefit to me as a Pagan. Before eating I first hold my hands over or around the plate and visualise filling my food with beneficial energy (I use Reiki on it, but you could simply channel divine energy, or bless it in some other way, however you perceive magic). Internally, I pray. In my mind I speak a blessing for every entity without whom I would not have my breakfast. I think of the Earth, grasses and corn that grow on it, cows, farmers, various factory workers, transport workers, and finally clients that pay for my work, and bless each of them. I imagine the whole process of transforming basic ingredients into my morning meal. I thank all beings involved. Then I eat.

I think that this prayer helps me develop a Pagan way of thinking. Before I can bless everyone involved in the process of making my meal I have to read the list of ingredients and research where they come from. This turns me into a responsible citizen of the world, well-aware of the impact I’m making on the planet and its inhabitants, and helps me make well-informed choices when purchasing food. I develop a stronger relationship with the world and its inhabitants. Finally, by pronouncing a blessing I also affirm my personal power – I am not powerless and alone, I have a connection to the Gods and I can use it to better the world.

This practice has some obvious personal benefits as well. A meal that has been magically transformed and blessed will make me stronger. Additionally, when I research what goes into my food I become more aware of what I take in. Pronouncing a blessing over what I know to be junk food leaves me feeling uneasy, since I know it’s not good for me and I will hurt myself when I eat it. It’s not a worthy fuel for the temple and the gift of the Gods that is my body. I’m therefore compelled to develop healthier dietary habits.

(Read this excerpt from Barbara Brown Taylor’s excellent book „An Altar in the World” on the practice of pronouncing blessings to see where I got the inspiration for my morning prayer).

Office magic – affirmations

Every working day I enter a password and log into my workstation. I repeat this process multiple times a day, since I have a habit of locking the workstation when leaving the desk. (You get into that habit after working with geeks who like practical jokes). Every time I log in, I have to type in the same phrase. Additionally, due to local password policy I’m forced to change this phrase every so often.

Doesn’t this remind you of something else? That’s exactly how you’re supposed to do affirmations: write them down many times every day, but change them from time to time to prevent them from going stale and automatic. So why not set your password to a phrase that you want to commit to your unconscious? That way you can have a long password that is also easy to remember.

I wonder what else could be used in a similar way? Wallpapers? User icons?

Co to znaczy: być czarownicą? / What does it mean to be a witch?

Co to znaczy: być czarownicą?

Najistotniejsza spośród cech które według mnie definiują czarownicę jest jej pozycja w społeczeństwie. Czarownica jest samotniczką. Zajmuje miejsce na obrzeżu społeczności. Dobrowolnie i chętnie zajmuje się rzeczami, których “przyzwoita” osoba nie lubi, boi się lub brzydzi. Dlatego nikt nie przyznaje się do bliższych znajomości z czarownicą. Nawet krewni dyskretnie zrywają z nią stosunki. Czarownica zagraża porządkowi społecznemu, ponieważ bezkarnie angażuje się w czynności zakazane w niepisanej umowie społecznej. Podczas “polowań na czarownice” (poszukiwań winnego) jest jedną z pierwszych kandydatek na kozła ofiarnego.

Na codzień jednak czarownicę się toleruje, ponieważ jej usługi są niezbędne. Spełnia potrzeby, do których “przyzwoici” ludzie wstydzą się przyznać, ale które muszą znaleźć gdzieś ujście. Przychodzą więc do niej potajemnie, po zmroku, aby zaspokoić swoje pożądanie (czary miłosne), pragnienie zemsty (czary szkodliwe), chciwość i dążenie do wyższego statusu społecznego (czary pieniężne), pragnienie władzy (czary manipulacyjne), lub by zdobyć kontrolę nad własnym i cudzym życiem (wróżenie). Dostarcza też trucizn, środków poronnych i antykoncepcyjnych.

Czarownica jest w tym podobna do innych zawodów praktykowanych na pograniczu społeczeństwa: pielęgniarzy, śmieciarzy, rzeźników, grabarzów i balsamistów. Najbliższa jednak jest prostytutce, bo obie te profesje są najczęściej nielegalne i uprawiane po zmroku, a także działaczowi społecznemu, zwłaszcza feministce, bo odwraca tradycyjny porządek społeczny i daje władzę grupie ludzi tradycyjnie jej pozbawionej. “Przyzwoite” kobiety odżegnują się od bycia feministkami, ale korzystają ze zdobyczy tego ruchu. Nieprzypadkowo też stereotypowe czarownice, prostytutki i feministki wyobrażane są jako kobiety.

Czarownica używa magii “niskiej”: ludowej, brudnej, brzydkiej, przyziemnej, codziennej, niewyrafinowanej i niewyedukowanej. Jest praktyczna: do czarów wykorzystuje składniki łatwo dostępne i pozornie niewinne. Interesują ją rezultaty. O jej zaklęciach nie da się powiedzieć “to mi się tylko przywidziało” albo “to tylko technika psychologiczna”. Są namacalne i słyszalne: węzełki, amulety, świece, przepisywane na skrawku papieru modlitwy, napary i maści, a nie wizualizacje, afirmacje i białe światło. Cywilizowani ludzie wstydzą się wierzyć w magię czarownicy.

Czy czarownice czczą diabła? Nie wiem, ale jeśli mieszkają w kraju chrześcijańskim, to ich otoczenie będzie tak uważało. Diabeł to symbol wszystkiego, co w kulturze chrześcijańskiej nieakceptowane, ale pociągające. Dlatego czarownica, nawet jeśli wyznaje inną wiarę lub jest w ogóle ateistką, symbolicznie jest służką diabła. Wicca i religie naśladujące tą religię wydają mi się mało czarownicze. Mieszczą się według mnie raczej w tradycji benandanti, szeptuch, zaklinaczy itp: ludzi, którzy praktykowali magię aprobowaną społecznie (leczyli, zdejmowali uroki i… wykrywali czarownice). Prawo trójpowrotu i wiccańska porada są odwrotnością czarownictwa: są prospołeczne, a nie antyspołeczne.

Według tej definicji większość ludzi uważających się za czarownice tak naprawdę nimi nie jest. Czarownicą zostaje się bowiem tak samo, jak przywódcą: ten tytuł nadają ci inni ludzie. Kobieta jest czarownicą, jeśli otoczenie odpowiednio ją traktuje. Czasem zostaje nazwana czarownicą wbrew swojej woli.

Źródła literackie na których opieram swój wizerunek czarownicy to między innymi:


What does it mean to be a witch?

In my opinion, the most important trait that defines a witch is her social standing. A witch is a loner. She exists on the fringe of the society. She voluntarily and gladly engages in activities that “decent” people dislike, are afraid of or find repulsive. For this reason noone admits to a close relationship with a witch. Even her relatives discreetly cut all ties with her. A witch threatens the social order since she engages in forbidden activities with impunity. She is one of the first candidates for a scapegoat whenever a “witch-hunt” is on.

Most of the time, though, “decent” people tolerate a witch, since her services are indespensable. She meets the needs to which they are too ashamed to admit, but that have to find an outlet somewhere. Thus, people come to her in secret, after nightfall, to satisfy their lust (love spells), desire for revenge (maleficent spells), greed and drive to increase their social standing (money spells), desire for power (manipulative spells), or to gain control their own and other people’s lives (fortune telling). She is also the source of poisons, abortifacients and contraceptives.

In this regard a witch is similar to other people holding jobs that are barely accepted by the society: nurses, dustmen, butchers, grave diggers and embalmers. Her closest relative is a prostitute, since both these professions are mostly illegal and practised in the dark, and a social activist, especially a feminist, since she reverses the social order and empowers a traditionally powerless groups. “Decent” women deny any connection to feminism, but they benefit from achievements of this movement. It is also not a coincidence that stereotypical witches, prostitutes and feminists are all imagined as women.

Witches’ magic is “low”: folk, dirty, ugly, material, everyday, unrefined and uneducated. A witch is pragmatic: her spell ingredients are easily accessible and seemingly innocent. Her spells cannot be dismissed as delusions or psychological techniques. They are tangible and audible: bundles and bags, amulets, candles, prayers scribbled on paper scraps, brews and salves; not visualisations, affirmations and white light. Civilised people are too embarassed to believe in witches’ magic.

Do witches worship the devil? I don’t know, but if they live in a Christian country, their neighbours will think they do. The devil is a symbol of all that Christians do not approve, but to which they feel drawn. For this reason, a witch is symbolically the devil’s servant, even if she professes some other religion than Christianity or is an atheist. Wiccan and similar religions don’t seem to be very witchy to me. Instead, they continue traditions of benandanti, conjurers, and wise women: people who practiced socially accepted magic (healing, lifting curses and… detecting witches). The threefold law and Wiccan Rede are directly opposite to witchcraft, since they’re pro-social, not anti-social.

According to this definition, the majority of people who consider themselves witches – aren’t. One becomes a witch in the same way in which one becomes a leader: by being proclaimed as such by other people. A woman is a witch, if she is treated as such by her neighbours. Sometimes this happens against her will.

Here are the literary sources that portray a witch similarly:

Tarot exercises for a group

At some point the „one card a day” routine got a bit dull for me, since I didn’t really like journalling. On the other hand I decided that practising by reading for other people would be unethical and stressful; firstly, because they would be getting a sub-par service and secondly, because I would be struggling to „perform”. I started thinking about joining or founding a Tarot study group. No matter what subject is being studied, group exercises motivate me to keep showing up to the meetings and keep practising at home.

Continue reading